We Wrocławiu jak grzyby po deszczu wyrastają dzikie tabliczki reklamowe sklepów internetowych i punktów usługowych. Reklamy drzwi, schodów, myjni samochodowych najczęściej pojawiają się na trawnikach przy dużych skrzyżowaniach oraz wzdłuż ulic, gdzie łatwo przyciągają wzrok kierowców. Większość z nich postawiono nielegalnie. Właściciele sklepów internetowych twierdzą, że nic im za to nie grozi, bo najpierw ktoś musiałby ich na ustawianiu reklam przyłapać.
- Kilka dni po tym jak moi pracownicy rozstawili tablice na jednym z osiedli, ilość wejść na stronę sklepu bardzo mi skoczyła- mówi szef firmy, która handluje w internecie meblami. Chwali się, że za tym faktem poszła i większa sprzedaż. -Nie byłoby mnie stać na reklamę na bilbordach, a tabliczki są tanie i w dodatku można je przenosić po różnych dzielnicach- tłumaczy. Właściciel reklamy nie chce ujawnić swojego nazwiska. Mówi, że co prawda prawo pozwala karać tylko tych przyłapanych na gorącym uczynku, ale woli nie kusić losu.
Beata Urbanowicz plastyczka miejska uważa, że do tego typu zachowań przedsiębiorcom przetarli szlaki kandydaci na radnych podczas kampanii wyborczych. Wtedy też głowy lokalnych działaczy wyrastały m.in. z wrocławskich trawników. -Są to jednak reklamy mało ingerujące w przestrzeń, choć oczywiście w większości przypadków nie ma na nie zgody. Ich usuwaniem i karaniem za postawienie powinni się zająć zarządcy terenu- mówi Urbanowicz.
Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta likwiduje tabliczki najczęściej przy okazji sprzątania swoich terenów. Często wzywa też właścicieli do ich usunięcia. Rada Miejska Wrocławia w 2008 roku podjęła uchwałę w sprawie ustalenia stawek opłat za zajęcie pasa drogowego dróg publicznych w granicach miasta. -W zależności od kategorii dróg jest ona różna. Najtańsze są drogi gminne, a najdroższe krajowe. Cena za legalną reklamę, to 80 groszy opłaty za jeden dzień zajęcia pasa drogowego przez 1 mkw powierzchni reklamy - wyjaśnia Ewa Mazur, rzeczniczka ZdiUM. Są jednak i recydywiści, którzy za nic mają wszelkie przepisy. Tak jest w przypadku organizatora targów ślubnych we Wrocławiu i właściciela sklepu z dywanami z ulicy Gorlickiej. Ich ulotki reklamowe i plakaty wiszą praktycznie w całym mieście przez okrągły rok.
- Niestety problematyka reklamy w przestrzeni publicznej jest słabo uregulowana prawnie. Pod względem estetycznym jest to zaśmiecanie miasta- mówi Wojciech Prastowski z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. Natomiast jeśli chodzi o nowe trendy w reklamie rzecz ma się już zupełnie inaczej.
- Tu się liczy nie tyle treść, co sposób dotarcia do odbiorcy i zaskoczenie go- takiego zdania jest Marek Staniewicz, medioznawca z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Tabliczki reklamowe to swego rodzaju innowacja w reklamie, która bazuje na zabiegach socjotechnicznych. Do tej pory tablice na trawnikach miały charakter refleksyjny. -Wszyscy pamiętamy tabliczki z restrykcyjnymi komunikatami typu „nie deptać trawników”. Obecnie reklamy sięgają do tych właśnie podświadomych zachowań, które ściągają nasz wzrok na tablicę wbitą w ziemię- wyjaśnia Staniewicz.
A Wam przeszkadzają tabliczki wzdłuż ulic? Czy może uważacie, że to dobry pomysł na przyciągnięcie do siebie klienta?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze