Zasady dotyczące funkcjonowania wrocławskiego biletu czasowego przedstawił na specjalnie zwołanej konferencji Marek Czuryło - dyrektor wydziału transportu Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie wystąpią żadne nieoczekiwane komplikacje, to od kwietnia w automatach na terenie Wrocławia będzie można nabyć bilety czasowe ważne przez:
30 minut od pierwszego skasowania (ich cena: 2,40 zł),
godzinę (3,60 zł), półtorej godziny (5 zł),
dobę (10 zł),
dwie doby (18 zł),
trzy doby (24 zł).
- Jeśli pasażer często się przesiada to dzięki biletom czasowym będzie mógł sporo zaoszczędzić - mówił Marek Czuryło. - średni wydatek za jeden przejazd bardzo się obniży, bo jadąc kilkoma środkami lokomocji, zamiast kasować kilku biletów, będziemy mogli skasować jeden i korzystać z niego przez dany na bilecie czas.
Mieszkańcy Wrocławia podchodzą jednak do pomysłu dość sceptycznie. - Ja sobie tego nie wyobrażam! - komentuje Joanna, studentka III roku politologii. - Nasze miasto jest ciągle zakorkowane! Nie opłaca się kupować takich biletów, szczególnie jak ma się do przebycia drogę z Psiego Pola na Krzyki.
Władze miasta zapewniają jednakże, iż w przypadku gdy dojdzie do jakiejś nieprzewidzianej sytuacji, bilet nie straci swojej ważności.
Na dzisiejszym spotkaniu poruszona została również kwestia bagażników, które umieszczone zostaną na autobusach. Na przeprowadzenie próby wybrano linię autobusową 120.
- Wybraliśmy taką linię, która wyjeżdża w obszary rekreacyjne - mówił dyrektor Czuryło. - Można wsiąść w rejonie pl. Dominikańskiego zapakować rower i pojeździć nim potem po Opatowicach.
Na części taboru jeżdżącego na tej trasie zainstalowane zostaną uchwyty dla rowerów. Testowana będzie reakcja pasażerów i ogólne zainteresowanie pomysłem.
> Bagażniki na rowery od wiosny!