Niestety na poniedziałkowym spotkaniu zabrakło byłego prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego, którego obowiązki Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zatrzymały w stolicy.
– We Wrocławiu często więcej mówi się o otwartości i wielokulturowości niż jest w rzeczywistości – zauważył Przemysław Filar, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. Dr Paweł Kubicki dodawał: o multikulturowości stolicy Dolnego Śląska świadczy na pewno historia miasta, ale polskie metropolie tak Wrocław, jak i inne miasta, nadal na tle europejskich są bardzo homogeniczne.
Debatujący podkreślali też, że mieszkańcom by mieć wpływ na życie swojego miasta, musi zależeć na tym jak Wrocław się rozwija i dążyć do wspólnego kreowania planów miasta.
– W Polsce dotychczas dominowały ruchy protestu wobec konkretnych inwestycji i pomysłów magistratów. teraz zaczyna się to zmieniać. Organizacje niezależne coraz częściej pokazują ciekawe rozwiązania. Dzięki temu, że są poza skostniałą strukturą urzędów, w sposób kreatywny same zaczynają myśleć o inwestycjach i zgłaszać pomysły władzom miejskim – zaznaczał Paweł Kubicki.
Paneliści poruszyli też problem braku zrównoważonego rozwoju rozrywek dnia codziennego i kultury. Ta pierwsza skupia się na peryferiach, z kolei druga dostępna jest wyłącznie w ścisłym centrum.
– Mieszkania i drogie usługi wypychają życie z centrum miasta – mówił Paweł Kubicki. Część gości przysłuchujących się dyskusji dodawała też, że przebieg rewitalizacji niesie ze sobą zagrożenie, że serca miast staną się turystyczną oazą zabytków, hosteli i instytucji kulturalnych, w których kompletnie nie będzie dało się mieszkać. A zaburzone są proporcje, gdy dzielnice biedy mieszczą się w centrum, a na obrzeżach powstają luksusowe osiedla apartamentowców.
Na olbrzymią identyfikację z Wrocławiem zwrócił uwagę prof. Adam Chmielewski. – Przygotowując prezentację kandydatury miasta do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, odkryliśmy że cały 6-osobowy zespół urodził się poza Wrocławiem. Wszyscy są jednak tak związani emocjonalnie z miastem, że w pełni zaangażowali się w walkę o jego rozwój – podkreślał szef Instytucji Kultury Wrocław 2016.
– Warto zwrócić jednak uwagę na spiralę próżności miast, które często napędzają niepotrzebne inwestycje. Trwa bezsensowne konkurowanie miast między sobą. Dewiza jest taka, żeby robić imprezy, festiwale, koncerty, mecze sportowe po to, by o danym mieście było głośniej niż innych, a zapomina się o przyziemnych problemach mieszkańców – wyjaśniał Paweł Kubicki.
W polemikę z socjologiem wdał się także Michał Syska, którego zdaniem zjednoczenie wrocławian podczas powodzi w 1997 roku, nie miało aż tak wielkich konsekwencji dla naszej społeczności. – Być może mit o powodzi został wykreowany nieco na wyrost, ale ludzie w niego uwierzyli – przekonywał Paweł Kubicki.
– Szkoda że wrocławianie w nikły sposób działają w radach osiedla, a później w radzie miejskiej wspólnie z mieszkańcami. Ich aktywność wobec rozwoju miasta i pomysłów na inwestycje wciąż jest zbyt niska – mówił Przemysław Filar.
Na spotkaniu przyznano też, że wydatki na promocję w niewielkim stopniu podwyższają jakość życia mieszkańców, o to władze powinny zadbać zwłaszcza w dobie kryzysu.
Debata „Jak nowi mieszczanie zmieniają miasto?”, była kolejnym spotkaniem z cyklu „Nowi mieszczanie w nowej Polsce”. Cykl odnosi się do wyników badań opublikowanych w raporcie dr Pawła Kubickiego (Uniwersytet Jagielloński) „Nowi mieszczanie w nowej Polsce” wydanego przez Instytut Obywatelski.