Reklama

Czy Śląsk Wrocław utrzyma kurs na europejskie puchary?

13/05/2011 00:00

To mogło być wielkie sportowe święto. Mogło, ale nie będzie, bo wspólną decyzją wojewody dolnośląskiego i policji w sobotę podczas meczu Śląska Wrocław z GKS-em Bełchatów stadion przy Oporowskiej będzie areną idealną do walki szachistów. A szkoda, bo przed wrocławianami ważne spotkanie.

Jak wiadomo, mecze szachowe wymagają ciszy, koncentracji i skupienia. A w sobotę aresztowany poniekąd obiekt Śląska Wrocław takie “sportowe atrakcje” bez wątpienia zapewni. Bo kibiców na stadionie nie uświadczysz. Dostali zakaz wstępu w ramach rządowego planu zwalczenia kiboli w Polsce. Dlaczego wszyscy fani Śląska Wrocław nadziali się na karcącą rękę rządu? Według oficjalnego pisma dolnośląskiej policji, za złe zachowanie podczas derbów regionu w kwietniu ub.r., wywołanie huku po październikowym meczu z Zagłębiem Lubin (choć do dziś nie wiadomo, co było źródłem owego huku, a Śląsk i tak zapłacił karę) czy desperacką próbę przedarcia się na stadion Zagłębia przez płot jednego z wrocławskich kibiców podczas meczu rozegranego w ubiegły wtorek.





Takie argumenty wystarczyły, by zamknąć obiekt przy Oporowskiej na mecz z GKS Bełchatów. I pojedynek ten będzie bardziej farsą o piknikowej otoczce, niż sportowym świętem. Obiekt przy Oporowskiej będzie świecił pustkami i raził głuchą ciszą w chwili, gdy piłkarze Śląska będą potrzebowali gorącego dopingu. Bo rozgrywają swój najlepszy sezon od lat i mają szansę nawet na wicemistrzostwo Polski. Ale grupa pościgowa, którą tworzą Legia Warszawa, Lechia Gdańsk i Ruch Chorzów, nie odpuszcza. Mało tego - o podium cały czas może marzyć Polonia Warszawa, Górnik Zabrze, sobotni rywal wrocławian GKS Bełchatów czy Lech Poznań. Każda z tych ekip uzbierała dotychczas 36 pkt. - tylko cztery mniej niż Śląsk.



By utrzymać miejsce na ligowym “pudle”, Śląsk w meczu z GKS-em powinen się postarać o komplet punktów. Ale nie będzie to łatwe, bo bełchatowska jedenastka to niewygodny przeciwnik. Trener Maciej Bartoszek ma w swojej talii takich piłkarzy, jak Tomasz Wróbel czy Mateusz Cetnarski. Co ciekawe, obaj przez długi czas znajdowali się na liście życzeń Śląska, ale ostatecznie do Wrocławia nie trafili. Nie wolno też zapominać o takich asach, jak Dawid Nowak, Maciej Małkowski czy Marcin Żewłakow. To sprawia, że GKS może w każdej chwili mocno ukąsić. A wtedy bardzo prawdopodobny stanie się scenariusz z meczu z Koroną Kielce we Wrocławiu, gdy rywale strzelili tylko jednego gola i nie dali sobie wydrzeć wygranej.



Im bliżej końca sezonu, tym więcej pracy mają lekarze i masażyści klubów Ekstraklasy. Śląsk nie jest tu wyjątkiem. Z GKS-em nie zagrają: Przemysław Kaźmierczak, Łukasz Gikiewicz i Jarosław Fojut. O sporym pechu może mówić zwłaszcza ostatni z wymienionych. Sądzono, że popularny “Jeff” szybko wyleczy uraz kolana, ale okazało się, iż może leczyć się aż do końca roku. W bełchatowskiej ekipie zabraknie zaś Edwarda Cecota, Wojciecha Jarmuża i Szymona Sawali.



Przed drużyną trenera Oresta Lenczyka jeszcze cztery ligowe pojedynki. Zadanie przed nimi trudne, bo jak to w sporcie bywa, łatwiej gonić niż bronić wyniku. Ale doświadczony szkoleniowiec pokazał już, że stać go na różne taktyczne i kadrowe sztuczki, które dodają jego drużynie nowych sił. Oby zostało mu kunsztu na tyle, by Śląsk w ostatnich czterech kolejkach wywalczył 10 pkt. Wtedy zdobędzie medal Ekstraklasy i awansuje do europejskich pucharów.



27. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - GKS Bełchatów, sobota (14 maja), godz. 17, stadion przy ul. Oporowskiej 62.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości