Piłkarski Śląsk po rundzie jesiennej prowadzi e tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Niestety, można odnieść wrażenie, że wrocławianie nie są przygotowani finansowo na sukces.
Po sprowadzeniu Patrika Mraza i Dalibora Stevanovicia wydawało się, że Śląskowi pozostaje już tylko spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej. Kadra była skompletowana, a cele transferowe osiągnięte. Sytuacja wydawała się na tyle komfortowa, że do najważniejszego problemu urastała kwestia, kogo z szerokiej kadry skreśli trener Orest Lenczyk. No i pozostawało jeszcze przedłużyć umowy z kilkoma zawodnikami, ale to wydawało się formalnością. Tymczasem ta niby formalność spowodowała, że na Oporowskiej zrobiło się bardzo gorąco.
Zaczęło się od wiadomości, że Jarosław Fojut podpisał kontrakt z Celticem Glasgow i najpóźniej za pół roku opuści Śląsk. Szybko się też okazało, że klub jest bardzo daleki od porozumienia się z Piotrem Celebanem, któremu także za pół roku wygasa umowa. Strata obu zawodników byłaby ogromnym ciosem, bowiem obaj stanowili mocne punkty zespołu i to na nich w dużej mierze oparta była obrona Śląska. Fojut po powrocie na boisko po kontuzji szybko wskoczył do pierwszej jedenastki, a Celeban od kiedy jest w Śląska, wydaje się zawodnikiem nie do zastąpienia. Obaj gracze mieli ogromny wkład w wyniku zespołu jesienią i chyba nie będzie nadużyciem powiedzenie, że bez Celebana i Fojuta wrocławski zespół nie byłby tam, gdzie jest teraz. I tu, wydaje się, dochodzimy do sedna problemu.
Śląsk w ciągu roku przestał być ligowym średniakiem i dołączył do czołówki ekstraklasy. A to oznacza, że grają tu coraz lepsi zawodnicy, który również więcej zarabiają. Jasne było, że w pewnym momencie wrocławianie będą musieli wejść na wyższy poziom organizacyjny, a więc też finansowy, jeżeli chcą rywalizować z najlepszymi. Już kilka miesięcy temu prezes klubu z Oporowskiej Piotr Waśniewski mówił, że prędzej, czy później Śląsk będzie musiał zacząć płacić naprawdę duże pieniądze piłkarzom, bo będą to bardzo dobrzy zawodnicy, którzy właśnie takie pieniądze zarabiają. I ten moment chyba właśnie nadszedł. Problem, czy wrocławianie są na to przygotowani.
Pomysł z finansowaniem klubu przez galerię upadł, a drugiej opcji jak na razie nie widać. Bez większych pieniędzy nie będzie wielkiej drużyny. Może się zdarzyć pojedynczy sukces, ale na dłuższą metę nie da się bez należytego wsparcia finansowego rywalizować z najlepszymi. Jak tę kwestię rozwiążą właściciele? Na razie milczą.
Teraz Śląsk stracił Fojuta, którego i tak trudno byłoby zatrzymać, bo takie pieniądze jak dostał w Celticu, mógłby chyba dać mu tylko ekscentryczny prezes Polonii Warszawa - Józef Wojciechowski. Ale niebawem z klubu może odejść Celeban. W kolejce po nowe kontrakty są jeszcze między innymi Mariusz Pawelec oraz Łukasz Madej i oni też zapewne będą chcieli zarabiać więcej. Za jakiś czas przyjdzie kolej na Waldemara Sobotę, Piotra Ćwielonga, czy Sebastiana Milę. Co zrobią właściciele? Czy znowu trzeba będzie od podstaw budować drużynę?
Na razie pewne jest, że jutro Śląsk kończy zgrupowanie w Spale. W drodze do Wrocławia rozegra pierwszy sparing w okresie przygotowawczym. W Kluczborku podopieczni Oresta Lenczyka zmierzą się z Termalicą Nieciecza. Początek meczu o godzinie 13.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze