Reklama

Dutkiewicz na czele koalicji miast. Grozi Rostowskiemu Trybunałem Konstytucyjnym

14/04/2011 00:00

- Bardzo prosimy, żeby minister finansów przestał być księgowym rządu, a zaczął managerem korporacji o nazwie Polska – apelował w czwartek podczas konferencji prasowej Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. - Jeśli rozporządzenie zmieniające zasady liczenia długów przez samorządy nie zostanie uchylone miasta skierują je do Trybunału Konstytucyjnego. Prawdopodobnie stanie się to po świętach – dodał.

Podobne konferencje odbywały się dziś m.in. w Gdańsku i Szczecinie, a w poniedziałek zwołają je prezydenci Krakowa, Poznania czy Katowic. Jednak po wczorajszym tekście w Rzeczypospolitej, w którym Rafał Dutkiewicz wyzwał Jacka Rostowskiego do publicznej debaty na temat jego nowych pomysłów widać wyraźnie, że w koalicji miast gra pierwsze skrzypce. Choć sam pytany o to mówi tylko:

- Miałem urlop i czas, żeby napisać taki list – powiedział nam po konferencji.



Sprawa jest bardzo poważna. Nowy Jacka Rostowskiego pomysł polega na tym, żeby do wskaźnika zadłużenia samorządów doliczać odroczone płatności oraz partnerstwo publiczno – prywatne. W efekcie spadnie możliwość zaciągania zobowiązań przez samorządy, które inwestują 23 proc. swoich pieniędzy, podczas gdy rząd jedynie 5 proc. Co gorsza 94 proc. zadłużenia naszego kraju (699,9 miliarda złotych) jest po stronie budżetu państwa:

- Apelujemy więc ponownie: panie ministrze, proszę oszczędności zacząć szukać u siebie, a nie hamować rozwój kraju – mówił w czwartek Rafał Dutkiewicz.






Przypomnijmy o co tak naprawdę chodzi:

- Od jakiegoś czasu przygotowujemy się do tego, że od 2014 roku wejdą nowe przepisy; będzie indywidualny wskaźnik zadłużenia samorządów. A tu nagle, 28 grudnia pojawia się rozporządzenie, które zaczyna obowiązywać 1 stycznia, w którym zmienia się zasada liczenia tytułów dłużnych (czyli tego co jest długiem miasta, który, jeśli przekroczy granicę 60 proc. dochodów, to rząd przysyła nam komisarza, a legalnie wybrane władze są automatycznie odwołane – wtrącenie BK). Do tego pułapu nie są wliczane tylko te umowy PPP, które nie powodują zwiększenia długu, ale nie ma zdefiniowanego tego, jakie to są umowy PPP, które nie powodują zwiększenia długu – mówi w wywiadzie dla nas Marcin Urban, skarbnik miejski. - To niezdefiniowanie nakłada się na pomysł Ministerstwa Finansów, które chce wprowadzić tzw. zasadę 4,3,2,1. Chodzi o to, że w następnych 4 latach deficyt finansów samorządu nie będzie mógł być wyższy niż odpowiednio 4,3,2 i 1 proc dochodów. Przykładowo – w 2010 roku mieliśmy 3,5 miliarda złotych dochodów, więc dla nas ten jeden procent wynosiłby 35 mln zł. I tylko tyle mógłby wynosić nasz deficyt w 2015 roku – dodał.



Najgroźniejsze w tym jest to, że jeśli obetnie się możliwość zadłużania samorządom nie będzie nowych dróg, szkół czy basenów, a ponieważ mniej będziemy budować, zacznie zwalniać gospodarka. Wpływy z podatków będą spadać – i gospodarka zwolni jeszcze bardziej. To bardzo niebezpieczna spirala, na którą chce nas wprowadzić rząd.



Co ważne podczas wszystkich dotychczasowych konferencji ani razu atakowany nie był Donald Tusk, ani cały rząd – miasta wybrały na przeciwnika Jacka Rostowskiego dając premierowi czas na interwencję w tej sprawie. Bo alternatywą jest droga prawna.

- W Polsce tak naprawdę nie możemy niczego zablokować, możemy tylko prosić. Jeśli jednak rozporządzenie, o którym rozmawiamy nie zostanie uchylone, miasta oddadzą je do Trybunału Konstytucyjnego. Myślę, że może się to stać po świętach – mówi Dutkiewicz.
I co wy na to?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości