W miniony weekend w ramach festiwalu Jazztopad wystąpił niezwykły duet: pianista Bobo Stenson i perkusista Jon Fält. Szwedzi oddali się pełnej improwizacji. Koncert przybrał wymiar pełnego przypadkowości performansu. Publiczność żywo reagowała na to, co działo się na scenie.
Fot. km
ZOBACZ PODOBNE
Paul Blackford we Wrocławiu w ramach cyklu The Robots Riot Do naszych klubów zazwyczaj trafiają rzeczy już sprawdzone i zaadaptowane na innych rynkach. Teraz będziecie mieli okazję posłuchać, co siedzi w londyńskich piwnicach - we wrocławskim klubie Log:in 25 maja zagra Paul Brackford, brytyjska gwiazda europejskiego nu electro.2012-05-22
Mona zagra na Rock In Wroclaw Festival Znamy już kolejnego zagranicznego gościa Rock In Wroclaw Festival, który odbędzie się 7 lipca na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Jest to amerykańska grupa Mona, zdobywca tytułu Najlepszy Debiut 2011, nadawanego na corocznej gali MTV Awards.2012-05-23
Moico Enjoy Music, czyli jak brzmi Wrocław… Dwa recitale: Marceliny oraz Ani Kłys zainaugurują w najbliższą niedzielę
(20 maja) we Wrocławiu przedsięwzięcie muzyczne organizowane pod
hasłem „Moico Enjoy Music”.2012-05-17
Na scenie filharmonii, naprzeciwko fortepianu, poza zestawem perkusyjnym stanął ogromny bęben, zawisły dwa gongi i mnóstwo przeszkadzajek w postaci różnego typu dzwonków, kijków, patyków i szklanych lampek z wodą.
- Dzień dobry. Nie będę nic mówił, bo sami nie wiemy, co wydarzy się dzisiaj na scenie. Być może rozpoznacie niektóre fragmenty kompozycji, być może nie – tymi słowami Bobo Stenson przywitał wrocławską publiczność i słowa dotrzymał.
Ogromną uwagę publiczności skupił na sobie Jon Fält, który zajął swoje stanowisko i eksperymentował ze wszystkimi swoimi „zabawkami”, jak chłopiec bawiący się w małego odkrywcę. Fält faktycznie odkrywał przed słuchaczami całe spektrum dźwięków uzupełniając, a nawet momentami przyćmiewając genialnego Stensona.
Szwedzi pokazali na scenie to, co unika niektórym współpracującym z sobą muzykom. Udowodnili, że pełne wrażliwości improwizacje można zbudować tylko dzięki dobrej komunikacji. Cudownie obserwowało się, jak artyści współpracują z sobą i rozumieją się na scenie, wciąż czujni i wrażliwi na wszystkie nieoczekiwane zmiany, czy subtelności. Nie dało się oderwać od nich oczu, a cały koncert zyskał wymiar spektaklu. Muzycy bawili się formą, fortepianowe frazy były niezwykle żywe i sprężyste, by znów gwałtownie przechodzić w pojedyncze bardzo intymne dźwięki. Perkusjonalia brzmiały niczym z baśniowych, skandynawskich lasów. Fält piłował pałki o brzeg talerza, wrzucał dzwonki do lampek wypełnionych wodą, szukał dźwięków dosłownie wszędzie. Koncert Bobo Stensona i Jona Fälta zaliczam do wyjątkowych propozycji festiwalowych, które na długo zapadną w pamięci.