Miejscy i osiedlowi radni, aktywiści i stowarzyszenia, politycy różnych partii i wreszcie zwykli mieszkańcy Wrocławia - oni wszyscy włączyli się w inicjatywę obywatelską, która stawia sobie za cel zorganizowanie w naszym mieście referendum lokalnego. Chcą zapytać mieszkańców o nowe linie tramwajowe, zieleń, Igrzyska Sportów Nieolimpijskich czy rejestr zawieranych przez magistrat umów. Referendum ma odbyć się jesienią.
O chęci zorganizowania referendum lokalnego przez grupę wrocławian donosiliśmy już kilkukrotnie. Wszystko zaczęło się od walki o budowę linii tramwajowej na Nowy Dwór i Muchobór Wielki, zamiast lansowanej przez magistrat koncepcji metrobusu.
Pod koniec lutego poznaliśmy pierwsze propozycje pytań, jakie miałyby zostać zadane wrocławianom, a teraz uformowała się już inicjatywa obywatelska "Referendum Wrocław 2015".
- Inicjatywa jest równocześnie obywatelska, ponadpartyjna i bezpartyjna- łącząca zwykłych mieszkańców, ruchy miejskie, stowarzyszenia, radnych różnych osiedli, radnych miejskich i różne partie polityczne - tłumaczy Tomasz Owczarek, jeden z inicjatorów całego przedsięwzięcia.
Sebastian Lorenc, wrocławski radny z Bezpartyjnych Samorządowców, podkreśla, że to nie jest inicjatywa jednej partii czy jednego środowiska politycznego.
- To jest referendum obywatelskie, referendum mieszkańców, referendum wszystkich, którym leży na sercu los Wrocławia. Dzieje się w naszym mieście nie najlepiej i dlatego postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce - wyjaśnia Sebastian Lorenc.
W trakcie referendum ma zostać zadanych pięć pytań.
Zagadnienia czterech z nich są już znane: to nowe linie tramwajowe na Nowy Dwór i Muchobór Wielki, Psie Pole oraz Jagodno, rezygnacja z organizacji Igrzysk Sportów Nieolimpijskich w 2017 roku, stworzenie internetowego rejestru umów zawieranych przez magistrat i spółki miejskie, a także zwiększenie zalesienia Wrocławia z niecałych 7 do 15 procent i stworzenie tzw. zielonej sieci, czyli ciągów pieszo-rowerowych łączących tereny zielone.
Treść piątego pytania wciąż jest otwarta - inicjatorzy referendum liczą, że zostanie ona ustalona w trakcie spotkań z mieszkańcami naszego miasta.
- Pytania muszą zostać opracowane pod względem formalnym, tzn. nie mogą pozostawiać wątpliwości prawnej. Druga rzecz, którą bierzemy pod uwagę to, że może się coś we Wrocławiu zmienić, np. Rafał Dutkiewicz stwierdzi, że wybuduje tramwaj na Nowy Dwór, więc już nie będzie trzeba o to pytać. I trzecia rzecz - zachęcamy kolejne osoby, żeby się do nas dołączały i być może one zaproponują coś, czego my do tej pory nie uwzględnialiśmy - tłumaczy Mirosława Stachowiak-Różecka z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Inicjatorzy całego przedsięwzięcia planują, że wniosek zostanie złożony w czerwcu, a samo referendum miałoby się odbyć jesienią, razem z wyborami parlamentarnymi.
- Musimy dobrze tym kalendarzem zarządzać, żeby Rafał Dutkiewicz nie zaproponował nam referendum w lipcu. Bo rzecz w tym, żeby była odpowiednia frekwencja - to frekwencja decyduje o tym, czy zagadnienia poruszone w referendum są dla prezydenta Dutkiewicza wiążące - mówi Mirosława Stachowiak-Różecka.
Aby do referendum doszło, inicjatywę w ciągu 60 dni od złożenia wniosku musi poprzeć co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Wrocławia, czyli około 50 tysięcy osób.
Gdy uda się zebrać odpowiednią liczbę podpisów, wniosek trafi pod obrady rady miejskiej. Jeżeli wniosek będzie poprawny pod względem formalnym, referendum będzie musiało się odbyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze