Reklama

Kibice powinni zacząć się martwić po porażce Śląska?

05/02/2012 00:00

Piłkarze Śląska ponieśli pierwszą porażkę w trakcie przygotowań do rundy wiosennej. Wrocławianie podczas zgrupowania na Cyprze musieli uznać wyższość FK Teplice. Czy kibice powinni zacząć się martwić?

Po meczu z mistrzem Rumunii Otelul Galati spotkanie z FK Teplice wydawało się łatwiejsze. I początek wskazywał, że Śląsk ma szansę odnieść kolejne zwycięstwo. Wrocławianie przeważali i w 22 minucie zdobyli gola. Na trafienie Piotra Celebana Czesi odpowiedzieli jednak trzema golami. Najpierw wykorzystali rzut karny, później błąd środkowych obrońców, a w końcówce wyprowadzili skuteczną kontrę. Czy kibice Śląska powinni zacząć się martwić?


 


- To na pewno było trudne spotkanie. Rywale grali wysoko, ciężko było przedostać się pod ich bramkę. Staraliśmy się grać piłką, w przeciwieństwie do Czechów, którzy kopali ją tylko do przodu, licząc na to, że coś tam z przodu wpadnie - opowiada Sebastian Dudek. Dalej środkowy pomocnik Śląska dodaje: - Moim zdaniem wynik nie odzwierciedla tego, co się działo na boisku. Uważam, że nie było mowy o rzucie karnym, ale trudno, stało się. Druga bramka padła po błędzie, gdy piłka przeskoczyła komuś nad nogą, a trzecia po kontrze, gdy rzuciliśmy wszystko na jedną szalę. Mieliśmy swoje sytuacje, szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Zdarzają się jednak takie mecze, że nie wszystko wychodzi. Przed nami jeszcze kilka sparingów na Cyprze, podczas których będziemy chcieli nadać grać to, co sobie założyliśmy.

Reklama

Niestety, do końca meczu na boisku nie wytrwał Amir Spahić. Po jednym z ostrych ataków rywala lewy obrońca Śląska musiał z kontuzją opuścić boisko. Przypomnijmy, że Spahić dopiero co wrócił do treningów po urazie, którego nabawił się w rundzie jesiennej.


 


- Czesi byli bardziej agresywni niż nasi poprzedni rywale z Rumunii. Z tego powodu skonstruowanie akcji nie było proste, choć mimo to stworzyliśmy sobie kilka niezłych sytuacji, z których powinny paść bramki - komentuje Piotr Ćwielong.- Na murawie, na której dzisiaj graliśmy, ciężko nam było w pełni pokazać to, co ćwiczymy od pewnego czasu, czyli utrzymywanie się przy piłce i atak pozycyjny - dodaje popularny "Pepe".


mw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości