– Policja zrobiłaby dużo więcej dla bezpieczeństwa rzadziej nakładając mandaty, a częściej zwracając magistratowi uwagę na absurdalność stosowanych obecnie rozwiązań inżynierii miejskiej – grzmi w liście przesłanym do naszej redakcji, jeden z czytelników - stałych użytkowników ronda Reagana. Wrocławianin skarży się zwłaszcza na trudną sytuację poruszania się pieszych na tym placu.
Policja drogowa od niedawna prowadzi wzmożone kontrole pieszych ma placu Grunwaldzkim, nagrywając na wideorejestrator i karząc stuzłotowymi mandatami tuziny studentów przechodzących na czerwonym świetle przez przejście na ulicy Skłodowskiej-Curie. Pomijając już fakt parkowania nieoznakowanego samochodu w niedozwolonych miejscach warto zwrócić uwagę na absurdalność całej sytuacji.
Zintegrowany przystanek na środku Ronda Ronalda Reagana oddzielony jest od biurowca Grunwaldzki Center i Uniwersytetu Przyrodniczego najpierw przejściem podziemnym, a później źle wyregulowanymi światłami. Takie rozwiązanie - przy zachowaniu zgodnym z przepisami - wymaga co najmniej 5min spaceru na przejście ok. 100m w linii prostej. To właśnie dlatego studenci i pracownicy przechodzą na czerwonym świetle, w przerwach między potokami samochodów.
Rozwiązanie wymuszające spacer pod ziemią jest niezgodne z oryginalnym projektem placu i jego projektant uważa je za absurdalne. Podczas remontu obniżono nawet krawężniki w miejscach gdzie planowano przejścia w poziomie jezdni, ale nigdy nich nie wymalowano. Nawet sygnalizacja świetlna ciągle ustawiona jest tak, że zielone dla pieszych nie zmniejszy przepustowości samochodowej na placu.
Co więcej, w związku z częstymi awariami wind prowadzących na perony, osoby niepełnosprawne nie mogą korzystać z wyspy centralnej Ronda, a co za tym idzie z usług komunikacji zbiorowej. Jest to niezgodne z Konwencją o Prawach Osób Niepełnosprawnych, przyjętą przez ONZ w 2006 roku i ratyfikowaną przez Polskę w 2012 roku, która wymaga zagwarantowania osobom niepełnosprawnym mobilności osobistej i możliwie największej samodzielności w tym zakresie.
Policja twierdzi, że wzmożone kontrole (i wpływy z mandatów) spowodowane są dużą ilością potrąceń pieszych. Zgodnie ze słowami Katarzyny Kasprzak z Wydziału Inżynierii Miejskiej w całym zeszłym roku doszło na placu Grunwaldzkim do jednego takiego wypadku. Jestem przekonany, że gdyby zgodnie z projektem wymalowano przejścia dla pieszych w poziomie jezdni, nikt zirytowany długim bezsensownym czekaniem nie przebiegałby na czerwonym świetle - i takich wypadków byłoby zero. Policja zrobiłaby dużo więcej dla bezpieczeństwa rzadziej nakładając mandaty, a częściej zwracając magistratowi uwagę na absurdalność stosowanych obecnie rozwiązań inżynierii miejskiej.
Codzienny użytkownik placu Grunwaldzkiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze