Reklama

Koniec złej passy i powrót na podium. Cracovia - Śląsk Wrocław 0:1

18/09/2011 00:00

Niedziela okazała się być szczęśliwym dniem dla pomocnika Śląska Wrocław Waldemara Soboty. To właśnie jego gol dał wrocławskiej jedenastce zwycięstwo w wyjazdowej potyczce z Cracovią. Dzięki wygranej, drużyna Oresta Lenczyka awansowała na trzecie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Ponad godzinę potrzebowali gracze Śląska, by wreszcie znaleźć drogę do bramki Cracovii. Ale wreszcie sposób na pokonanie Wojciecha Kaczmarka znalazł Waldemar Sobota. Młody pomocnik potężnie uderzył z narożnika pola karnego, a bramkarz “Pasów” zdążył tylko odbić piłkę przed siebie. Ta potoczyła się znów pod nogi Soboty i piłkarz Śląska już się nie pomylił - posłał futbolówkę w dolny róg bramki Cracovii. I wrocławianie objęli zasłużone prowadzenie. Wcześniej od początku drugiej połowy meczu dość pewnie prowadzili grę, radząc sobie z niemrawymi atakami rywala. Drużyna trenera Jurija Szatałowa groźnie zaatakowała tylko raz, ale do szczęścia zabrakło jej bardzo niewiele. Świetną interwencją przy strzale Saidiego Ntibazonkizy w 55. minucie popisał się Marian Kelemen.


Większą część niedzielnego meczu krakowianie przespali, a gola stracili m.in. właśnie przez dekoncentrację w obronie. Po ciosie zadanym przez Śląsk, Cracovia zabrała się jednak do roboty. Sporo do gry “Pasów” wniósł rezerwowy Tamir Kahlon, który był aktywny w ofensywie i podał kolegom kilka dobrych piłek. Najlepszą dostał w 77. minucie Holender Koen van der Biezen, ale tylko jego tajemnicą pozostanie, dlaczego nie posłał piłki z kilku metrów do bramki Śląska. Wrocławianie po strzelonym golu cofnęli się nieco za mocno do obrony. Gdyby van der Biezen miał lepiej uregulowany celownik, mogli zostać skarceni. Odrzucili jednak rywala od własnej bramki, zaczęli grać pewniej i spokojnie dowieźli korzystny wynik do końca spotkania.



Pierwsza połowa meczu Cracovii ze Śląskiem miała podobny przebieg, tyle, że zabrakło w niej goli. Swoje sytuacje bramkowe mieli wrocławianie, mieli też piłkarze “Pasów”. Ale to Śląsk prezentował się lepiej, mając więcej z gry i będąc częściej przy piłce. Dla wrocławskiej ekipy o gole mogli się postarać Rok Elsner i wracający do gry po kontuzji, aktywny na boisku kapitan Sebastian Mila. Z kolei dla “Pasów” bramkę mógł strzelić Ntibazonkiza, ale Kelemen zdołał sparować jego uderzenie.



Dla Śląska Wrocław było to pierwsze zwycięstwo po serii dwóch porażek z rzędu. Wrocławianie nie pokazali może w Krakowie wielkiego futbolu, ba - momentami nie prezentowali się na tle ostatniej w tabeli Cracovii jak na wicemistrza Polski przystało. Ale cieszyć może poprawa formy defensorów Śląska, którzy we wcześniejszych meczach nie należeli do pewnych punktów drużyny. Boiskowa dyscyplina, pewna gra w defensywie, waleczność plus błysk talentu Soboty - ta mieszanka wystarczyła do tego, by odprawić z kwitkiem pogrążającą się w kryzysie Cracovię. A teraz wrocławianie, po prawie miesięcznej przerwie, wracają na Oporowską, gdzie w najbliższy piątek (23 września) o godz. 20.30 podejmą bardzo solidnego w tym sezonie Lecha Poznań.



Cracovia - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)


Bramka: Sobota (66.)



Cracovia: Kaczmarek - Struna, Nawotczyński, Radomski, Nykiel - Visniakovs, (69. Straus), Boljević, Szeliga (76. Hosek), Ntibazonkiza - Niedzielan (66. Kahlon), van der Biezen.


Śląsk Wrocław: Kelemen - Socha (78. Spahić), Celeban, Pietrasiak, Pawelec - Sobota, Sztylka, Elsner, Mila (60. Cetnarski), Madej (76. Ćwielong) - Voskamp.



Żółte kartki: Szeliga, Niedzielan, Radomski, Kahlon - Elsner, Sobota, Ćwielong.


Sędzia: Tomasz Garbowski (Kluczbork).


Widzów: ok. 8000.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości