"Solidarne w kryzysie" pod takim hasłem odbyła się tegoroczna manifa. Ponad 200 osób przewędrowało ulicami Wrocławia, broniąc praw kobiet. Niedzielny pochód to przede wszystkim protest przeciwko nierównym płacom.
W tegorocznej manifie uczestniczyli panowie, panie, a także całe rodziny. Wśród obecnych można było spotkać dzieci, ludzi starszych, młodzież.
- Rozumiem i popieram postulaty kobiet. Jestem za równymi prawami - mówił Michał Dudek, który na marsz przyszedł razem ze swoją dziewczyną Małgosią.
- Przychodzę na manifę każdego roku. Musimy walczyć o nasze prawa - komentowała swój udział Małgosia.
Manifestujący przemaszerowali trasę dookoła rynku, trzymając w rękach transparenty i wykrzykując hasła: "Nie ma rodzenia, bez zatrudnienia", "Jesteś wierząca, uwierz w siebie" czy "Moja mama jest lesbijką". - Jesteśmy za równym traktowaniem w sferze zawodowej, lingwistycznej, społecznej. Chcemy równać szanse, chcemy parytety, chcemy równać obowiązki i przywileje - argumentowała swój udział w pochodzie Katarzyna Pałys.
Wśród zwolenników równania szans znalazł się też Naczelny Antyfacet Rzeczypospolitej Polskiej Marcin Boronowski. - Na co dzień podważam stereotypy płciowe od strony męskiej. Myślę, że jeżeli jest okazja wspomóc nasze panie w upominaniu się o równe prawa, to trzeba w tym wziąć udział - mówił.
Boronowskiemu towarzyszyła przyjaciółka Lucy Romanienko, Amerykanka polskiego pochodzenia, dla której udział w manifie ma szczególne znaczenie. - Przyszłam tu, żeby popierać moje siostry. Nie rozumiem, jak w kraju demokratycznym kobiety mogą nie mieć takich samych praw, jak mężczyźni - argumentowała.
Podczas niedzielnej manify dało się słyszeć także głosy proaborcyjne i sprzeciwiające się homofobii.
- Żądamy wprowadzenia ustawy o homoseksualnych związkach partnerskich. Chcemy, żeby pary lesbijskie były tak samo traktowane przez państwo, jak pary homoseksualne - mówili przeciwnicy homofobii.
Jak co roku nie obyło się bez kontrdemonstracji. Młodzież Wszechpolska pojawiła się z ogromnym plakatem z podobizną Hitlera.
- Nie mamy nic przeciwko manifie, ale przeciwko aborcji. Jeśli kobieta nie chce mieć dziecka, to niech go nie ma. Aborcja to morderstwo - mówili.
Tegoroczna manifa odbyła się bez większych ekscesów. Manifestację przez cały czas zabezpieczała policja.
>>Zobacz fotogalerię Manifa 2010!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze