Gra dla Słowacji to moje wielkie i niestety niespełnione marzenie. Nie było mi to nigdy dane, choć występowałem w Turcji, Grecji czy Hiszpanii - opowiada Marian Kelemen, bramkarz piłkarskiego Śląska Wrocław.
Jeszcze pół roku temu pozycja Mariana Kelemena wydawała się być niepodważalna. Jesienią okazało się, że Śląsk ma jeszcze jednego bardzo dobrego bramkarza, Rafała Gikiewicza, i Słowak wcale nie może być pewny miejsca między słupkami. Sam Kelemen do rywalizację komentuje pozytywnie: - Rafał to bardzo dobry zawodnik. Był nim już wtedy, gdy przychodził do Śląska, a przez ten rok pobytu we Wrocławiu na pewno zrobił postęp. Dla drużyny to duży komfort, gdy skład jest wyrównany, a wszyscy gracze prezentują dobrą formę i poziom. Konkurencja w sporcie to ważna rzecz. Każdy z nas daje z siebie wszystko podczas treningów, by udowodnić, że to jemu należy się miejsce w składzie. Zresztą dotyczy to każdej pozycji w naszej drużynie. A ostateczna decyzja zawsze należy do trenera.
Sparingi rozgrywane na Cyprze pokazują jednak, że to najprawdopodobniej Kelemen wyjdzie w podstawowej jedenastce na pierwsze wiosenne mecze. Sam zawodnik zdradza, że powoli zaczyna już odczuwać zmęczenie okresem przygotowawczym: - Ostro trenujemy już od miesiąca, więc zmęczenie jest naturalne. Szczególnie ten rytm na Cyprze może się nam dawać we znaki. W końcu co drugi dzień gramy sparing, a między meczami są normalne zajęcia na boisku. Ale tak musi być, od tego jest okres przygotowawczy. Zdajemy sobie sprawę, że owoce tej pracy, którą teraz wykonujemy, będziemy zbierać nie tylko wiosną, ale przez cały rok.
Okres przygotowawczy dobiega już jednak do końca. Śląskowi pozostały dwa sparingi i za tydzień już spotkanie o punkty z Ruchem Chorzów. Jak bramkarz wrocławskiego zespołu ocenia formę na tę chwilę? - Przede wszystkim trzeba pamiętać, że sparingi a mecze o stawkę to dwie zupełnie różne sprawy. Na pewno w tych spotkaniach kontrolnych wyglądamy dobrze. Zgrywamy się, ćwiczymy różne warianty taktyczne i personalne. Na tej podstawie trenerzy będą chcieli wybrać najbardziej optymalną jedenastkę na pierwszy mecz ligowy. A same wyniki sparingów są kwestią drugorzędną. Najważniejsze będzie, żeby dobra gra w tych spotkaniach rozgrywanych na Cyprze miała przełożenie na ligę.
Sparingi powinny się przełożyć na dobrą grę w lidze, ale mecz kontrolny z Viktorią Pilzno może mieć jeszcze jedno dodatkowe przełożenie. Tak się bowiem składa, że jej trener Pavel Vrba jest poważnym kandydatem do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Słowacji. Kelemen dobrym występem w tym meczu mógł zapisać się w pamięci przyszłego selekcjonera. - Gra dla Słowacji to moje wielkie i niestety niespełnione marzenie. Nie było mi to nigdy dane, choć występowałem w Turcji, Grecji czy Hiszpanii. Kilka razy dostałem powołanie, ale nigdy nie wyszedłem na boisko. Zawsze jednak podchodziłem do tego w ten sposób, że jeśli będę dobrze grał i trenował, to pewnie zostanę dostrzeżony. Pavel Vrba rzeczywiście jest w grupie trzech osób, które mogą zostać następcą Vladimira Weissa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze