Reklama

Metro jest możliwe i trzeba zacząć nad nim pracować

17/03/2011 00:00

Czy Wrocław powinien mieć metro? Czy jego budowa jest u nas możliwa i potrzebna? Jak się do tego zabrać? To tylko niektóre tematy poruszane podczas środowego seminarium poświęconego budowie metra we Wrocławiu na Politechnice Wrocławskiej. Organizatorem spotkania była Komisja Budownictwa i Mechaniki Wrocławskiego Oddziału Polskiej Akademii Nauk (PAN).

- Czy budowa metra we Wrocławiu jest możliwa? Oczywiście. W Londynie mieli jeszcze większe problemy z wodami gruntowymi i udało się im zbudować metro w XIX wieku – mówi dr Leszek Wysocki z zakładu inżynierii miejskiej Politechniki Wrocławskiej. - Czy jest potrzebne? Moim zdaniem należy jak najszybciej zacząć nad nim pracować. Zwłaszcza, że doświadczenie wszystkich miast pokazuje, że od rozpoczęcia prac studyjnych do pierwszego przejazdu pierwszą linią metra mija 25 lat – dodaje.




Wysocki przekonuje, że wszystkie protesty przeciw pomysłowi budowy metra biorą się z nieporozumienia:

- Ludzie słyszą metro i wydaje im się, że rozmawiamy o kolejce podziemnej, kiedy tak naprawdę rozmawiamy o kolejce miejskiej, której jedynie kilka procent jest autentycznie pod powierzchnią ziemi – tłumaczy dr Leszek Wysocki. - W takim Lille, które jest podobnej wielkości co Wrocław, na 50 kilometrów torów jedynie 7 jest pod ziemią. I dokładnie tak samo byłoby u nas. Cześć podziemną, pod Starym Miastem i rzekami, uzupełniałaby cała sieć kolei naziemnych wożąc ludzi z Oławy czy Oleśnicy – dodaje.





Jedyna niewiadoma w tej chwili to koszty:

- Dziś nikt nie zna i nie jest w stanie policzyć ile mogłoby kosztować metro we Wrocławiu. Trzeba to po prostu zrobić dokładne badania i policzyć. Potrzebujemy dwóch krzyżujących się linii pod Starym Miastem, jednej z Psiego Pola do Leśnicy i drugiej z północy na południe – mówi dr Leszek Wysocki. - Pewne jest, że głębsze metro w budowie będzie tańsze, choć z kolei droższa będzie budowa jego stacji – dodaje.

We Wrocławiu koszt budowy dwóch linii może się wahać od ok. miliarda złotych (gdyby porównywać koszty np. z Pragą) do 5-7 miliardów (gdyby wyliczać na podstawie Warszawy. Jednak na tym etapie szacowanie kosztów to wróżenie z fusów.



Zupełnie inna sprawa to czy metro rzeczywiście jest nam potrzebne. Tu nie zgadzają się nawet miejscy urzędnicy – część jest za rozwijaniem sieci kolejowej, druga twierdzi, że wystarczy nam opieranie się na tramwajach.



Także naukowcy z Politechniki Wrocławskiej analizują oba przypadki. Pomysł jest prosty: skoro nie stać nas na metro, a szybki tramwaj nie jest wcale taki szybki, można rozważyć koncepcję budowy we Wrocławiu tzw. premetra. Czyli dwóch długich tunelów dla tramwajów: z pl. Jana Pawła II na pl. Grunwaldzki oraz z okolic Hubskiej przez Dworzec Główny na Pomorską.

Taki pomysł naukowcy z Politechniki Wrocławskiej: Marek Krużyński i Michał Nowak opisali w „Przeglądzie Komunikacyjnym”.
Dzięki temu pomysłowi tramwaj jechałby pięć minut z pl. Jana Pawła II na rondo Reagana, albo sprzed Dworca Głównego na Pomorską. (Proponowany przebieg tras możecie zobaczyć na ilistracji.



„Celem artykułu było zaproponowanie podziemnej przeprawy komunikacją szynową we Wrocławiu. Rozpatrując podobne systemy transportu publicznego w sąsiednich krajach europejskich doskonale widać, jak ułatwia on poruszanie się w zatłoczonych metropoliach. Wrocław z liczbą ponad 630 tys. mieszkańców i zagęszczeniem ponad 2150 mieszkańców na kilometr kwadratowy potrzebuje właśnie takiego rozwiązania” - piszą autorzy pomysłu.



Proponują oni budowę dwóch tuneli, dla zwykłych tramwajów. Nie byłoby to metro, tylko właśnie tunel tramwajowy – po obu stronach pojazdy szynowe jeździłyby po normalnych torowiskach jak obecnie – jedynie pod centrum mknęłyby tunelem. Pierwszy tunel miałby prowadzić z zachodu na wschód. Tramwaj zagłębiałby się pod ziemię wzdłuż ul. Legnickiej, zatrzymywał pod pl. Jana Pawła II, Solnym, Dominikańskim, Społecznym (w pobliżu Urzędu Wojewódzkiego), w okolicach ronda Reagana i wyjeżdżał na powierzchnię przed mostem Szczytnickim.



Drugi ma zaczynać się na Hubskiej, łączyć stację przed wejściem do Dworca Głównego z przystankiem w okolicach Opery i dalej – w wersji krótszej wznosi się łukiem pod Kazimierza Wielkiego i wychodzi na powierzchnię wzdłuż Nowego Światu. W wersji dłuższej krzyżuje się pod pl. Solnym z linią A, ma stację przy skrzyżowaniu Odrzańskiej i Grodzkiej i ostatnią na Pomorskiej wzdłuż której wyjeżdża na powierzchnię.



Tutaj jednak także nie wiadomo ile mogłoby to kosztować. Pierwsza linia podziemna prametra ma mieć 3161 metrów, a druga 2230 w wariancie krótszym i 3278 w wersji dłuższej (z krzyżującymi się liniami na pl. Solnym). Może jednak warto wydać kilka milionów złotych na badania i dokładne wyliczenia?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości