Reklama

Metro, kamienice, imprezy i auta w centrum. Eksperci spierali się o pytania referendalne [RELACJA]

03/09/2015 00:00

W trakcie zorganizowanej przez magistrat konferencji, zaproszeni urzędnicy i eksperci debatowali na temat pytań referendalnych. Rozmawiali o sensowności budowy metra, spierali się o ograniczanie ruchu samochodowego w centrum, mówili o korzyściach z organizacji dużych imprez i dyskutowali, ile miasto powinno wydawać na rewitalizację kamienic.

W niedzielę wrocławianie - po raz pierwszy w powojennej historii naszego miasta - będą mogli wziąć udział w referendum lokalnym, zainicjowanym przez prezydenta Rafała Dutkiewicza.


 


W środę magistrat zorganizował konferencję dla mieszkańców poświęconą plebiscytowi. Frekwencja niespecjalnie dopisała - auli na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego nie udało się wypełnić nawet w połowie, a większość publiczności stanowili urzędnicy, radni, aktywiści i dziennikarze. "Zwykłych" wrocławian - dla których przede wszystkim zorganizowano debatę - była garstka.

Reklama

 


Auta w centrum: ograniczać, ale z głową


 


W części panelowej konferencji zaproszeni eksperci dyskutowali o czterech referendalnych pytaniach. Na pierwszy ogień poszło to o ograniczanie ruchu samochodowego w centrum miasta, czyli na obszarze Parku Kulturowego.


 


- Poradziliśmy sobie z tranzytem w centrum, z modernizacją linii tramwajowych, teraz czas na samochody. Jeśli wrocławianie zagłosują na "tak", oddamy tę przestrzeń pieszym, rowerzystom i komunikacji miejskiej - tłumaczył Marek Żabiński z Biura Rozwoju Wrocławia w magistracie.

Reklama

 


Żabiński wyjaśniał, że chodzi przede wszystkim uwalnianie chodników od zaparkowanych samochodów i powolne przekształcanie ciągów komunikacyjnych w ciągi pieszo-rowerowe.


 


- Ucywilizujemy centrum. Ma to być miejsce spotkań a nie miejsce do parkowania aut - dodawał Marek Żabiński.


 

 


Zdaniem Zbigniewa Maćkowa, znanego wrocławskiego architekta, kluczem w odpowiedzi na to pytanie jest słowo "stopniowe".


 


- Nie może być tak, że całkowicie zamkniemy centrum dla aut. Najpierw musi być odpowiednia alternatywa dla ruchu samochodowego. Do restauracji i usług trzeba przecież dojechać - mówił Zbigniew Maćków.

Reklama

 


Jak podkreślał Maćków, ograniczaniu ruchu w centrum musi towarzyszyć budowa parkingów strategicznych na jego obrzeżach.


 


- Już widać różnicę jeśli chodzi o ruch samochodowy choćby między wschodnią stroną centrum Wrocławia, gdzie są parkingi w Galerii Dominikańskiej i na placu Nowy Targ, a stroną zachodnią czy północną, gdzie takich parkingów nie ma - tłumaczył architekt.


 


Przeciw wyłączaniu centrum z ruchu samochodowego zdecydowanie opowiedział się Andrzej Dobek ze stowarzyszenia restauratorów Nasz Rynek.

Reklama

 


- Bez ruchu kołowego nie ma biznesu. Z Rynku biznes już ucieka, zostają marnej jakości usługi i restauracje, które jeszcze się jakoś trzymają. Nie tędy droga - mówił Andrzej Dobek.


 


Zdaniem Dobka, dobitnym przykładem jest ulica Szewska, która po zamknięciu jej dla aut wymiera.


 


- Nie wyobrażam sobie damy w Bentleyu, która będzie musiała przejść 500 metrów w szpilkach, by kupić eleganckie buty. Nie zamykajmy centrum dla aut, tylko utrudniajmy poruszanie się samochodami. To podstawowe założenie - dodawał Dobek.

Reklama

 


Metro, czyli co?


 


Najwięcej kontrowersji i emocji budzi pytanie o budowę metra. Zdaniem profesora Cezarego Madryasa z Politechniki Wrocławskiej, to inwestycja - z technicznego punktu widzenia - jak najbardziej możliwa do zrealizowania w naszym mieście.


 


- Pytanie, czy wrocławianie chcą je mieć. Zdziwiłbym się, gdy odpowiedzieli na "nie". Ważne, żeby pamiętać, że budowa metra to proces długotrwały - samo przygotowanie trwa od 10 do 20 lat. Trzeba wytyczyć trasy, zarezerwować tereny, wykonać badania geologiczne i wreszcie, zdobyć pieniądze - mówił prof. Madryas.

Reklama

 


Profesor Madryas tłumaczył, że metro należy rozumieć jako szybki, wydzielony, całkowicie bezkolizyjny transport szynowy (częściowo naziemny, częściowo podziemny), powiązany z innymi środkami transportu.


 


Inny naukowiec z PWr - dr inż. Maciej Kruszyna - jest natomiast przeciwnikiem tej inwestycji.


 


- Nadal tak naprawdę nie wiemy, co się kryje za hasłem "metro we Wrocławiu". Trudno oczekiwać wiążącej odpowiedzi na tak mało konkretne pytanie - podkreślał dr Kruszyna.


 


Jego zdaniem metro nie jest najbardziej atrakcyjnym systemem dla jak największej liczby osób w naszym mieście. A przy tym jest o wiele za drogie jak na możliwości Wrocławia i nieefektywne ekonomicznie.

Reklama

 


- Co ciekawe, w uchwalonej przez radę miejską polityce mobilności zapisano priorytet dla wykorzystywania już istniejącej infrastruktury, a nie budowy nowej, a także dla tramwajów i kolei. Powinniśmy się tego trzymać - mówił Maciej Kruszyna.


 


Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz przypominał, że gdy po raz pierwszy zaczęto w naszym mieście mówić o metrze, towarzyszyła temu fala entuzjazmu. Potem przyszła druzgocąca krytyka.


 


- Jeśli emocje sięgają zenitu, to znak, że to dobre pytanie - podkreślał Rafał Dutkiewicz.

Reklama

 


Dutkiewicz zapewniał, że nie lekceważy ogromnych kosztów całego przedsięwzięcia, ale tłumaczył, że aby dowiedzieć się, ile tak naprawdę metro we Wrocławiu będzie kosztować, trzeba przeprowadzić pogłębione analizy. A żeby je przeprowadzić, wrocławianie muszą dać zielone światło.


 


Imprezy: inwestycje i know-how


 


Trzecie referendalne pytanie poświęcone jest organizacji we Wrocławiu dużych, międzynarodowych imprez jak Euro 2012, ESK 2016 czy Igrzyska Sportów Nieolimpijskich w 2017 roku.


 


- Duże imprezy to nie cel sam w sobie. Robimy je po to, żeby Wrocław zyskał na atrakcyjności i konkurencyjności, podniosła się jakość życia, zwiększyła baza podatkowa, powstały inwestycje infrastrukturalne - wyliczał w trakcie debaty Jacek Sutryk, dyrektor departamentu spraw społecznych w magistracie.

Reklama

 


Zdaniem Sutryka, jeśli wrocławianie uznają, że organizacja dużych imprez to błąd włodarzy miasta, będzie to oznaczało, że takie błędy popełniają wszystkie inne duże miasta.


 


- Trzeba byłoby sobie odpowiedzieć na pytanie, jak w inny sposób budować atrakcyjność miasta - mówił Sutryk.


 


Krzysztof Bojda z fundacji Hobbit przyznawał, że imprezy pozwalają zaspokoić ambicje i potrzeby, ale zaznaczał, że najważniejsze są codzienne, oddolne działania.


 


- Byłem na kilku koncertach Wratislavia Cantans, na których było po prostu pusto - mówił Bojda.

Reklama

 


Z kolei Paweł Rańda, były znakomity wioślarz, a obecnie wrocławski radny, podkreślał, że organizacja igrzysk olimpijskich pozwoliła wykonać olbrzymi skok cywilizacyjny zarówno Pekinowi, jak i Londynowi.


 


- Zaniedbane dzielnice odżyły, znacząco wzrosła liczba turystów i osób uprawiających sport - tłumaczył Paweł Rańda.


 


Piotr Krajewski, współzałożyciel i dyrektor artystyczny Biennale WRO, podkreślał, że po dużych imprezach kulturalnych pozostają nie tylko inwestycje, ale też przyzwyczajenia kulturalne.


 


- Zyskujemy know-how, inspiracje kulturalne, no i obiekty - wyliczał Piotr Krajewski.


 


Rewitalizacja, czyli ile wydawać na kamienice?


 


Najmniej kontrowersji budzi pytanie o rewitalizację kamienic oraz wnętrz międzyblokowych i podwórek. Problem pojawia się, gdy przychodzi do konkretnych wyliczeń.


 


- Jeśli wrocławianie odpowiedzą na "tak", a jestem przekonany, że tak odpowiedzą, zintensyfikujemy nasze działania w tym zakresie. Dziś na rewitalizację wydajemy - i mówię tu tylko o środkach z budżetu miasta - 15 mln złotych rocznie, a w ciągu sześciu lat zwiększmy te nakłady o 100 procent - zapowiadał Lech Filipiak, dyrektor departamentu nieruchomości i eksploatacji w magistracie.


 


Ta kwota to - zdaniem Marka Karabona z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia - kropla w morzu potrzeb.


 


- Bo zwiększenie nakładów o 100 procent oznacza, że zamiast 10 będziemy remontować 20 kamienic rocznie. Przy takim tempie zrewitalizowanie całego zasobu zajmie nam ni mniej, ni więcej tylko 300 lat - ironizował Marek Karabon.


 


Aktywista przypomniał, że w 2009 roku na ten cel miasto wydało aż 73 mln złotych.


 


- Naszym celem powinna być rewitalizacja 100 kamienic rocznie - dodał Karabon.


Tomek Matejuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości