Zdarzyło się wam kiedyś, że chcecie kupić bilet w automacie w autobusie lub tramwaju a ten nie działa i dostajecie karę? MPK chce, aby odwołania w takich sprawach były załatwiane jak najprościej: mailem, a kara była anulowana.
Problem jest znany – co zrobić, gdy wejdziemy do autobusu czy tramwaju, a biletu nie da się kupić? Oczywiście można tłumaczyć: trzeba było pomyśleć wcześniej i kupić go w biletomacie na przystanku, albo w kiosku. Co jednak, jeśli auto się zepsuło, a w okolicy, w której mieszkamy nie ma ani jednego ani drugiego (jak np. w okolicach Balonowej)?
Wbrew pozorom sprawa nie jest wcale taka prosta, jak się wydaje. MPK dostarcza tramwajów i autobusów oraz odpowiada za sprawdzanie biletów. Jednak ich sprzedażą się nie zajmuje. Od pół roku – na podstawie umowy z urzędem miasta - robi to Mennica Polska. Potrzeba więc zgody wszystkich tych podmiotów by znaleźć rozwiązanie.
Jedno jest pewne – nie będzie sytuacji, w której kontroler odstąpi od wypisania nam kary. I jest po temu kilka powodów. Po pierwsze, im mniej ma władzy (a określanie czy jest zepsuty czy też nie jest w pewnym, sensie władzą), tym lepiej choćby po to, by nie było pokusy wręczania mu prezentów za "chwilową amnezję". Po drugie, chodzi o pomoc tym, którzy są uczciwi i chcieliby płacić za przejazd a rzeczywiście nie mogli. A nie takim, którzy po informacjach, że nie dostaniemy kary, gdy kupimy za szeroki bilet namawiają do szukania za szerokich biletów, by jeździć MPK za darmo.
- Mamy sygnały, że młodzi ludzie krążą po mieście szukając za szerokich biletów. A nie o to chodzi. Chodzi o pomoc pasażerom, którzy nie mogli kupić biletów nie ze swojej winy – podkreśla Agnieszka Korzeniowska.
I jak się wam podoba ten pomysł?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze