– Straż Miejska ma łatwą i dobrze opłacaną robotę w postaci zlecania holowania całych ulic. Ale że jest to taki zorganizowany proceder godzący w rodziny z małymi dziećmi – tego nie rozumiemy. Przecież to prawdziwy strzał w kolano – my nigdy więcej do Was nie przyjedziemy. Nie tylko do zoo – do niczego więcej. Wszystkich znajomych przestrzeżemy. Będziemy wszędzie głośno opowiadać o tym, jak Wrocław traktuje turystów z małymi dziećmi. I o tym jakie wspomnienia czekają na dzieci po wycieczce do zoo we Wrocławiu – pisze w liście przesłanym do naszej redakcji czytelniczka spoza Wrocławia.
Witam,
Chciałam podzielić się naszymi wrażeniami po dzisiejszej (pierwszej i ostatniej) wizycie w ZOO Wrocław. Jechaliśmy do waszego ZOO z daleka – mamy 2 godziny jazdy w jedną stronę, jesteśmy z woj.opolskiego. Jechaliśmy ze znajomymi, z małymi dziećmi, jak to do ZOO. I chciałam powiedzieć że jesteśmy w totalnym szoku i wciąż nie dowierzamy temu co nas – i jak się okazuje większa grupę zwiedzających – spotkało.
Z bólem serca przekonaliśmy się, ze tak duży ogród zoologiczny nie ma zaplecza parkingowego umożliwiającego obsługę zwiedzających. Jak można nie zabezpieczyć w najbliższej okolicy parkingów? Godzinne poszukiwanie wolnych miejsc w sąsiedztwie ogrodu zaowocowało wynalezieniem miejsca na ul. Wittiga.
Po całodziennym przyjemnym niedzielnym zwiedzaniu pięknego ogrodu i fantastycznego oceanarium – czekała nas niespodzianka w postaci braku samochodu. Jak się okazalo nie tylko nas. Cała ulica zostala sholowana. Zostaliśmy w obcym mieście, w chłodnym wieczorze, z małymi dziećmi – bez auta, lekarstw, ciepłych ubrań – wszystko było w samochodzie.
My – w ciemnościach, mamy z małymi dziećmi szukałyśmy schronienia w restauracjach, panowie taksówkami ruszyli na poszukiwanie auta. Jak się dowiedzieliśmy – takie akcje przeprowadzane są często, są celowe, wrocławska straż miejska zleca sholowywanie aut parkujących na ulicach sąsiadujących z ogrodem zoologicznym choć nie zagrażają one bezpieczeństwu, co więcej – znaki drogowe na tej ulicy informują, że zabroniony jest na niej postój pow. 15 minut tylko od poniedziałku do piątku, w godzinach 6-18. My byliśmy dziś – w niedzielę.
W siedzibie straży miejskiej spotkała się cala grupa gości waszego ZOO – wszyscy rodzice małych dzieci, kilkumiesięcznych- kilkuletnich, pozostawionych gdzieś w ciemnościach pod ogrodem. Wszyscy spoza Wrocławia – Ruda Śląska, Opole, Kędzierzyn-Koźle i inne. Bo jak się dowiedzieliśmy – wrocławianie wiedzą o problemie. Wszyscy rodzice nawet nie oburzeni takim potraktowaniem, ile rozczarowani, że w taki sposób, z premedytacją, w sprzeczności ze znakami drogowymi – zostali potraktowani.
Chciałam powiedzieć, że ta wspaniała, planowana od długiego czasu wycieczka do waszego ZOO okazała się dla naszych dzieci traumatycznym przeżyciem, marszem w chłodzie, ciemności, na zimnym wietrze, w poszukiwaniu ciepłego dachu nad głową gdy tatuśkowie walczyli o szybkie odzyskanie samochodów. Mandat za parkowanie – 100 zł. Odholowanie auta – 473 zł.
Gdy się jest z innego miasta – nie wiadomo gdzie szukać auta, jak się przemieścić. Trzeba odwiedzić 2 punkty, choć sam parking gdzie auta zostały sholowane jest niedaleko. To światowa stawka za holowanie. Nie mówiąc o tym, jak się czuje rodzic z małymi dziećmi, gdy nagle nie ma auta tam gdzie je zostawił. Zimnym wieczorem. Co innego mandat. Co innego nawet blokada na kołach – gdzie nadal można dostać się do auta i jego zawartości, do ciepłych okryć, lekarstw, schronić się przed zimnem i deszczem.
My potrafimy zrozumieć wiele rzeczy – jak nas uświadomili dziś taksówkarze i inni napotkani ludzie z Wrocławia. Że powstał prywatny parking, który musi zarobić, choć nie ma tylu miejsc parkingowych ile potrzeba. Że zlikwidowano wszystkie inne miejsca parkingowe wszędzie wokół. Że Straż Miejska ma łatwą i dobrze opłacaną robotę w postaci zlecania holowania całych ulic.
Ale że jest to taki zorganizowany proceder godzący w rodziny z małymi dziećmi – tego nie rozumiemy. Przecież to prawdziwy strzał w kolano – my nigdy więcej do Was nie przyjedziemy. Nie tylko do ZOO – do niczego więcej. Wszystkich znajomych przestrzeżemy. Będziemy wszędzie głośno opowiadać o tym, jak Wrocław traktuje turystów z małymi dziećmi. I o tym jakie wspomnienia czekają na dzieci po wycieczce do ZOO we Wrocławiu.
Z całego serca rozczarowana
Agnieszka Kamińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze