Do ogłoszonego przez urzędników przetargu na nowe przystanki wiedeńskie w naszym mieście zgłosił się zaledwie jeden chętny, który na dodatek jest zainteresowany budową podwyższonego peronu tylko przy ul. Piłsudskiego. Oznacza to, że na dwa przystanki przy ul. Hubskiej, które miały powstać w ramach tego samego postępowania, poczekamy trochę dłużej.
O tym, że magistrat szykuje się do budowy kolejnych przystanków wiedeńskich w naszym mieście informowaliśmy już w lipcu. Wtedy ruszył przetarg na budowę peronów przystankowych przy ul. Hubskiej (na wysokości ul. Prudnickiej) i przy ul. Piłsudskiego, tuż przed skrzyżowaniem z ul. Świdnicką.
Wcześniej urzędnicy zapowiadali, że nowy przystanek wiedeński pojawi się też przy ul. Trzebnickiej przy zbiegu z ul. Kraszewskiego.
- Obecny przetarg nie obejmuje budowy przystanku tego typu na ulicy Trzebnickiej, ale jeśli otrzymamy na ten cel pieniądze z budżetu, to do końca roku również zrealizujemy nowe perony w tamtym miejscu – mówiła w lipcu Ewa Mazur, rzecznik Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Teraz okazuje się, że pod dużym znakiem zapytania stoi też budowa dwóch przystanków wiedeńskich przy ul. Hubskiej - do rozstrzygniętego kilka dni temu przez ZDiUM postępowania nie zgłosił się żaden chętny na wykonanie tej inwestycji.
Jedyna firma, która stanęła do przetargu, złożyła opiewającą na niespełna 200 tys. złotych ofertę tylko na budowę przystanku wiedeńskiego nieopodal Teatru Muzycznego Capitol. Więc póki co nowy peron pojawi się jedynie przy ul. Piłsudskiego. W najbliższych dniach urzędnicy podpiszą ze spółką Radpol umowę na realizację tego zadania.
O tym, kiedy ewentualnie powstaną pozostałe przystanki dowiemy się pod koniec września, po sesji Rady Miejskiej.
Przypomnijmy, że pierwszy przystanek wiedeński we Wrocławiu znajduje się przy ul. Glinianej, pomiędzy skrzyżowaniami z ulicami Gajową i Tomaszowską. Urzędnicy przez wiele miesięcy przyglądali się jak funkcjonuje to rozwiązanie i zdecydowali, że można je wdrażać również w innych lokalizacjach w mieście.
Przystanek wiedeński nie ma tradycyjnego peronu. Pasażerowie nie muszą wchodzić na jezdnię, bo jej poziom jest dostosowany do wysokości chodnika i odpowiednio wybrukowany - nie ma tam też krawężników. Zaś kierowcy zatrzymują się przed wyniesieniem i stojącym tramwajem, w oczekiwaniu aż pojazd zabierze pasażerów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze