Reklama

Oczymgnienia Anny Mielniczyk na Zamku w Leśnicy

04/06/2011 00:00

Już dzisiaj o godz. 18.00 w Centrum Kultury Zamek będzie miał miejsce wernisaż prac Anny Mielniczyk, której najnowsze obrazy stanowią niezwykle barwny cykl wciągających opowieści. Niektóre z nich snują się niespiesznie i po cichu, inne artykułowane są wyraźnie, pełnym głosem.

Te swoiste „powidoki”, nazwane przez Autorkę „Oczymgnieniami”, mają taki właśnie impresyjny, nieco ulotny charakter. Są zapisem mijających chwil, doznań, uczuć i refleksji towarzyszących osobistym przeżyciom Artystki, jej codziennej wędrówki przez życie.


Wystawa będzie czynna do 19 czerwca.


 




Autorka mówi o swojej pasji:


„Zaczynam malować kiedy odczuwam w sobie tęsknotę, napięcie. Często to, czego doświadczam wiąże się z tym, co widzę. To, co widzę wywołuje to, co przeżywam. Zaczynam malować kiedy znajduję w sobie uczucie, które jest nieokreślone. Wtedy chcę być z tym uczuciem malując. Nie wiem czy jest pozytywne, czy negatywne, ale ja domagam się od siebie określenia treści, na których to uczucie się zbudowało. Chcę nieokreślone zamienić na określone. To, co trudno mi przyjąć, chcę zamienić na inne. Może bardziej pozytywne, a może tylko inne? Nie wiem. Te treści zamieniam na symbole w postaci gestu malarskiego, formy i koloru.

Reklama

Czasem także mam pragnienie, aby zmienić swoje negatywne uczucia, poprzez wyrażenie ich, rozładowanie. Wtedy pędzel jest narzędziem za pomocą którego, realizuję tę ochotę. Moja agresja posługuje się pędzlem, pędzel farbą a farba płótnem. Zdarza się także, że mam ochotę na przygodę, zabawę, na spotkanie z kolorem. Kolor jest dla mnie tym, co fascynuje. Kolorem mam ochotę wyrażać swoje emocje, albo stany trudniejsze do sprecyzowania nastroje. Czasem wyobrażam sobie, że gama kolorystyczna jest czymś, co przychodzi do mnie, a ja ją tylko witam. Ale jednocześnie wiem, że to właśnie ja ją wywołałam. Obraz uważam za skończony kiedy cieszę się, że jest. Zwykle ten stan nie trwa długo. Nadchodzi czas analizy, własnej oceny, sprawdzania. To jest trudny etap. Prowadzi niekiedy do całkowitej destrukcji obrazu. W innych sytuacjach obraz przyjmuję. Jest mój, jest częścią mnie. Wiąże się z nim świadomość przebytej drogi, czasu, myśli i uczuć. Wtedy czuję z nim więź. Jest mi bliski, lubię go za to, że jest."





dk. mat. pras.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości