W wakacje piłkarski Śląsk Wrocław był jak wielki plac budowy. Tu odjęto cegieł, tam dołożono trochę stali... Czy w nowym sezonie brązowi medaliści poprzedniego sezonu Ekstraklasy znów powalczą o podium? A może Śląsk będzie zespołem chimerycznym, bo mającym spore dziury w swojej kadrze?
Okienka transferowe służą do tego, aby wpuścić do zespołu nieco świeżego powietrza. Tu wzmocnić, tam załatać, gdzie indziej mocy dołożyć, jeszcze gdzie indziej załatać ubytek... Ale w Śląsku Wrocław przez wakacje było wręcz burzowo. Bo z klubem pożegnało się aż siedmiu piłkarzy. W tym dwóch, którzy w poprzednim sezonie (zwłaszcza wiosną) odgrywali kluczową rolę w zespole: Piotr Ćwielong i Marcin Kowalczyk.Popularny “Pepe” zdecydował, że karierę będzie kontynuował w Niemczech i przeniósł się do klubu 2. Bundesligi, VFL Bochum. Z kolei Kowalczyk póki co ze Śląska odszedł tylko duchem. Bo co prawda chciał się związać z rosyjską Wołgą Niżny Nowogród, ale na przeszkodzie jego transferu stanęły problemy formalne. W skrócie: poszło o pieniądze. Bo Śląsk uważa, że nadal ma prawa do Kowalczyka i chętnie odda go Rosjanom, ale nie za darmo. Za to piłkarz i jego menadżer mają zdanie o 180 stopni inne niż działacze wrocławskiego klubu. I jest pat, który najpewniej rozstrzygnie dopiero FIFA. Z Wrocławiem pożegnał się też też Argentyńczyk Cristian Diaz, Łukasz Gikiewicz i Holender Johan Voskamp. Odszedł niezły kiedyś, ale dość słaby ostatnio Słoweniec Rok Elsner, a z końcem czerwca wygasło wypożyczenie Erica Mouloungui. Odejdzie też bramkarz Krzysztof Żukowski, ale za nim akurat nikt w Śląsku płakać nie będzie, bo zawodnik ten podczas swojej kilkuletniej przygody we Wrocławiu umówmy się, że furory nie zrobił.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze