Reklama

Piłkarze Śląska: Trener zapytał mnie, czy wiem jaki jest wynik

06/05/2012 00:00

Śląsk wygrał w Krakowie z Wisłą 1:0 i został piłkarskim mistrzem Polski. Wrocławscy zawodnicy po spotkaniu byli w euforii. - Trener przed moim wejściem na boisko zapytał mnie, czy wiem, jaki jest wynik meczu - opowiadał Dariusz Sztylka.

Rok Elsner (Śląsk Wrocław): Teraz możemy zacząć fiestę. To nie był łatwy mecz i kosztował nas wiele zdrowia. Wiedzieliśmy, że możemy mieć jedną, góra dwie sytuacje i trzeba będzie je wykorzystać. Sebastian mi dograł piłkę niemal tak, jak chciałem. Zdobyliśmy mistrzostwo i to jest w tej chwili najważniejsze. Trochę byliśmy zaskoczeni, że Wisła zmieniła bramkarza w przerwie, ale Pareiko już w pierwszej połowie coś narzekał. To chyba się stało po starciu z Waldkiem Sobotę. W sumie zmiana bramkarza nie miała większego znaczenia.


 

Reklama

Dariusz Sztylka (Śląsk Wrocław): To coś niesamowitego. Pamiętam jak graliśmy w Czarnowąsach na boisku szkolnym i przebieraliśmy się w szkole, a teraz na pięknym stadionie Wisły zdobywamy mistrzostwo. Aż się nie chce w to wierzyć. To nie był dla nas łatwy mecz, ale daliśmy radę. Kiedy wchodziłem w końcówce na boisko, trener zapytał mnie tylko, czy wiem, jaki jest wynik. Powiedziałem, że tak. Nic więcej nie musieliśmy sobie mówić. Drżeliśmy o wynik do samego końca, ale teraz możemy się już wyluzować i zacząć świętowanie.


 

Reklama

Krzysztof Wołczek (Śląsk Wrocław): Moja czerwona kartka pokazuje, że Wisła wcale nie myślała o odpuszczeniu nam meczu. Na boisku było ostro i nie oszczędzaliśmy nóg. Kiedy dostałem czerwoną kartkę, nie chciałem nawet patrzeć na to, co się dzieje na boisku. Kilka chwil później Do szatni wszedł Waldek i prawie się modliliśmy. Chcieliśmy, aby w końcu sędzia zagwizdał koniec. Wiem, że gdyby w końcówce Wisła strzeliła gola, to ja byłbym obwiniany za to. Na szczęście tak się nie stało. Nigdy nie sądziłem, że doczekam mistrzostwa ze Śląskiem. Ale jednak się udało.


 

Reklama

Marian Kelemen (Śląsk Wrocław): Media pisały i sugerowały, że Wisła nam odpuści mecz. Że tak nie było świadczy fakt, że do samego końca musieliśmy drżeć o wynik. W pierwszej połowie miałem więcej do roboty, ale w sumie do ostatniej sekundy musiałem zachować koncentrację. To chyba był mój najtrudniejszy mecz w tym sezonie. Ale teraz to już nie ma znaczenia. Jesteśmy mistrzami i możemy świętować.


 


Jarosław Fojut (Śląsk Wrocław): Byliśmy w niebie, później w piekle, a na koniec znowu wylądowaliśmy w niebie. Ta runda nie była najlepsza w naszym wykonaniu, ale na koniec potrafiliśmy się podnieść, wygrać trzy mecze i zdobyć mistrzostwo. Chociaż ja przyznam, że cały czas wierzyłem w mistrza. Nawet przed meczem z Wisłą mówiłem, że wygramy tutaj 1:0. I się sprawdziło.

Reklama

 


Łukasz Gikiewicz (Śląsk Wrocław): To był bardzo trudny mecz i w samej końcówce mogliśmy stracić mistrzostwo, bo zawodnik Wisły miał idealną sytuację. Na szczęście źle trafił Gdybyśmy wtedy stracili gila, pewnie już nie udałoby się nam podnieść. W przerwie trener mówił, że nie gramy źle i jeżeli w drugiej połowie zagramy nieco lepiej, to na pewno zdobędziemy gola. Wisła w przerwie zmieniła bramkarza, ale nie miało to znaczenia, bo Roki uderzył tak, że żaden bramkarz by tego nie obronił. Wiemy, że niektórzy będą mówili, że to najsłabszy mistrz od lat, ale nas to nie interesuje. Każdy miał takie same szanse, ale to my w końcówce okazaliśmy się najlepsi.


Mariusz Wiśniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości