Reklama

Po Rapidzie czas na Widzew Łódź

26/08/2011 00:00

W niedzielę piłkarze Śląska zmierzą się z rywalem, z którym poprzednim sezonie wygrać nie zdołali. Do Wrocławia przyjedzie Widzew Łódź.

Niezbyt dobrze wygląda widziany z dzisiejszej perspektywy bilans potyczek Śląska z Widzewem w minionym sezonie. Wrocławianie, choć sięgnęli po wicemistrzostwo Polski, łódzkiego skalpu nie zdobyli. Wiosną we Wrocławiu padł remis 2:2, ale zespół Oresta Lenczyka męczył się niemiłosiernie z prowadzoną wtedy przez Czesława Michniewicza drużyną. Śląsk przegrywał już 0:2 i dopiero w doliczonym czasie gry, dzięki rzutowi karnemu zamienionemu na gola przez Sebastiana Milę, zdołał wyrównać. A o jesiennej potyczce obu ekip można powiedzieć, że miała ogromne znaczenie dla klubu. Śląsk poległ w Łodzi 2:5, grając fatalny futbol. Ten mecz przelał czarę goryczy w klubie, ściągnął ciemne chmury nad głowę trenera Ryszarda Tarasiewicza, który niedługo później - po latach spędzonych na trenerskiej ławie Śląska - pożegnał się z posadą. Jego miejsce zajął Orest Lenczyk. Jakie efekty przyniosła ta zmiana, kibice Śląska wiedzą doskonale.


W świeżo rozpoczętym sezonie T-Mobile Ekstraklasy widzewiacy radzą sobie całkiem nieźle. W czterech meczach zdobyli sześć pkt., nie zaznali też jeszcze smaku porażki. A przecież w lecie Widzew stracił swojego etatowego snajpera, Litwina Darvydasa Sernasa, który przeniósł się do Zagłębia Lubin. Na razie jednak na łódzki krach się nie zanosi, a młody trener Radosław Mroczkowski zbudował całkiem ciekawy zespół. Są w nim piłkarze doświadczeni, jak bramkarz Maciej Mielcarz, obrońcy Jarosław Bieniuk czy Ugo Ukah czy też dobrze znani w Śląsku Wrocław pomocnicy Adrian Budka i Krzysztof Ostrowski, a także Litwin Mindaugas Panka. Trener Mroczkowski ma też w swojej talii kilku młodych, zdolnych graczy, jak Gruzin Nika Dżalamidze czy napastnik z Nigerii Princewill Okachi. Ta mieszanka doświadczenia i młodości już raz okazała się być całkiem wybuchową, a przekonali się o tym piłkarze zbudowanej po raz kolejny za grube pieniądze Polonii Warszawa, którzy w poprzedniej kolejce przegrali w Łodzi 0:1. I kto wie, czy łodzianie - tak jak w meczu otwarcia sezonu we Wrocławiu zrobił to Górnik Zabrze - nie pokuszą się o niespodziankę.



Śląsk do niedzielnego meczu przystąpi z myślą, że walka w Lidze Europejskiej już za nim i czas skupić się na rozgrywkach ligowych. Trener Lenczyk w czwartek w Timisoarze dał odpocząć takim piłkarzom, jak Piotr Celeban i Amir Spahić, nie zagrał też - zawieszony za kartki - Sebastian Mila. I występu tego tercetu można się spodziewać, natomiast niewykluczone, że trener wrocławskiej ekipy zdecyduje się na pewne przetasowania w składzie, dając pograć np. siedzącemu ostatnio na ławce rezerwowych Piotrowi Ćwielongowi, a w ataku od pierwszej minuty wystawi Holendra Johana Voskampa. A że siłą Śląska w tym sezonie jest wyrównany skład, to można się spodziewać, że wrocławianie w niedzielę wrzucą swój optymalny, wysoki bieg. Tym bardziej, że zwycięstwo da im fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy, bo swój mecz przegrał dzierżący dotychczas pałeczkę pierwszeństwa Lech Poznań. Rywal groźny, choć teoretycznie słabszy, okazja do podbudowania mentalnego po odpadnięciu z europejskich pucharów - to sprawia, że w niedzielę piłkarze Śląska będą mieli o co grać.



5. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Ślask Wrocław - Widzew Łódź, niedziela (28 sierpnia), godz. 14:30, stadion przy ul. Oporowskiej 62.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości