Funkcjonariusze zatrzymali podejrzaną o zgłoszenie przestępstwa, które w rzeczywistości nie miało miejsca. Do zdarzenia doszło dwa dni temu około godziny 18.00. Kasjerka zakładu bukmacherskiego powiadomiła wtedy policję o napadzie na jej punkt.
Twierdziła, że nieznany sprawca po wejściu do lokalu, grożąc jej nożem, pobił ją i zabrał pieniądze pochodzące ze sprzedaży zakładów. Policjanci niezwłocznie rozpoczęli poszukiwania sprawcy i zaczęli ustalać okoliczności sprawy.
Funkcjonariusze wzięli pod uwagę różne możliwości przebiegu zdarzenia. Jedna z nich zakładała, że żadnego napadu nie było.
Prowadzone działania rzeczywiście potwierdziły mistyfikację. Policjanci udowodnili pracownicy zakładu bukmacherskiego wprowadzanie ich w błąd co do zgłoszonego napadu.
Według ustaleń przeprowadzonych przez funkcjonariuszy kasjerka przyjmowała zakłady od znajomych bez pobierania opłaty za nie. Spowodowane przez nią straty sięgają ponad 10 tysięcy złotych. Nie wiedząc jak wybrnąć z powstałej sytuacji wymyśliła napad, a dla jego uwiarygodnienia okaleczyła się powodując obrażenia na rękach i twarzy.
Kobieta przyznała się do oszustwa. Za popełnione czyny grozi kara pozbawienia wolności nawet do 8 lat.