W poniedziałkowy poranek niedźwiedzica Przemisia po dwóch tygodniach kwarantanny wyszła na otwarty wybieg Wrocławskiego Ogrodu Zoologicznego.
O niedźwiedzicy stało się głośno na początku roku, kiedy to bez niczyjej opieki biegała w okolicach Przemyśla. Bardzo szybko została złapana, lecz po przebadaniu i założeniu obroży telemetrycznej śledzącej jej ruchy, wypuszczono ją do lasu.
Zwierzę nie chciało żyć na wolności i raz po raz wracało w pobliże osad ludzkich. Dlatego też, 1 lutego ponownie je schwytano i przewieziono do prywatnego schroniska dla zwierząt w Przemyślu.
Jednakże, kiedy dobrze odżywiana misia odzyskała siły, rozwaliła swoją klatkę, pojawił się problem bezpiecznego miejsca, w którym mogłaby przebywać.
Wtedy to dyrektor wrocławskiego zoo, Radosław Ratajszczak, zgodził się na przyjęcie zwierzęcia, ale pod pewnymi warunkami: niedźwiedź zamieszka w naszym mieście tylko przez rok, a miasto Przemyśl będzie płaciło za jego utrzymanie.
Na początku pobytu we Wrocławiu Przemisia dostała ataku padaczkowego, dlatego przez pierwszy tydzień, wbrew wcześniejszym założeniom, nie wypuszczano jej na wybieg.
W czasie ostatnich dni poczuła się już na tyle dobrze, że w poniedziałek mogła wyjść na wybieg.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze