Jeżeli piłkarski Śląsk w tym tygodniu nie zapłaci zaległych pieniędzy Ryszardowi Tarasiewiczowi mecenas Marcin Kwiecień założy sprawę przed organami PZPN. Teoretycznie klubowi mogą grozić poważne konsekwencje, łącznie z zawieszeniem licencji.
Spór Śląska z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem trwa już niemal dwa lata. Chodzi o kwotę, jaką wrocławski klub powinien wypłacić szkoleniowcowi za przedwczesne rozwiązanie umowy. Ostatnio Piłkarski Polubowny Sąd przyznał rację Tarasiewiczowi i nakazał wypłacenie mu zaległych pieniędzy. Szkoleniowiec chciał milion złotych, ale Sąd znacznie zmniejszył tę kwotę. Nieoficjalnie mówi się o około 500 tysiącach złotych.
Klub nie przelał jednak na razie pieniędzy na konto Tarasiewicza i nie zamierza tego robić w najbliższym czasie. Mecenas Marcin Kwiecień, reprezentujący szkoleniowca, zapowiedział, że jeżeli należna kwota nie zostanie wypłacona w tym tygodniu, złoży sprawę przed organami dyscyplinarnymi PZPN. To teoretycznie może zakończyć się bardzo poważnymi konsekwencjami - od odjęcia punktów po zawieszenie licencji na grę w lidze.
Co w takim wypadku zamierza uczynić Śląsk? Prezes Piotr Waśniewski komentuje: - Nie bardzo widzę powód, dlaczego pan mecenas ustala jakieś terminy. Do dzisiaj Śląsk nie otrzymał wyroku drugiej instancji w sprawie Ryszarda Tarasiewicza. A bez tego nie możemy podjąć żadnych kroków – ani wypłacić pieniędzy, ani odwołać się od tej decyzji.
Dalej prezes Śląsk dodaje: - Pan mecenas wymienił wszystkie ewentualne sankcje jakie grożą klubowi, który ma jakieś zobowiązanie i ich nie reguluje i rzeczywiście utrata licencji jest jedną z możliwości ukarania klubu. Absolutnie jednak bym nie odnosił takiego zagrożenia w stosunku do Śląska. Głównie dlatego, że Śląsk nigdy nie kwestionował wypłacenia Ryszardowi Tarasiewiczowi wynagrodzenia wynikającego z zawartego kontraktu. Spór dotyczy jedynie kwoty, jaka należy się trenerowi. Z naszej strony cała ta sytuacja nie jest tak oczywista jak dla pana mecenasa.
Nie ulega jednak kwestii, że Śląsk będzie musiał jakąś kwotę pieniędzy wypłacić Tarasiewiczowi. Problem w tym, że w kasie klubu z Oporowskiej świecą pustki. Przypomnijmy, że Śląsk ma jeszcze zaległości w stosunku do piłkarzy, a pieniędzy na bieżącą działalność ma wystarczyć tylko do listopada. Wydaje się, że wszystko w rękach władz Wrocławia i biznesmena Zygmunta Solorza, czyli właścicieli klubu. Bez ich pomocy Śląsk sam się z kłopotów finansowych nie podniesie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze