Pięciu mężczyzn, powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców, usłyszało już zarzuty w związku z atakiem na wrocławski squat przy ul. Na Grobli, do którego doszło 11 listopada, tuż po zakończeniu marszu narodowców. Niewykluczone, że już wkrótce zatrzymane zostaną kolejne osoby, podejrzane o udział w napadzie. - Policjanci weryfikują związek z tym zdarzeniem kilkunastu mężczyzn - mówią przedstawiciele Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Przypomnijmy, do ataku na wrocławski squat przy ul. Na Grobli doszło 11 listopada, tuż po zakończeniu Marszu Patriotów. Kilkadziesiąt osób napadło na mieszkańców Wagenburga, pustostan obrzucono koktajlami Mołotowa, kilka osób pobito, w tym jedną ciężko.
Atak na squat odbił się szerokim echem. Przedstawiciele fundacji im. Izabeli Jarugi- Nowackiej zwrócili się do premiera Donalda Tuska z prośbą o zajęcie się tą sprawą, a prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz wydał oświadczenie potępiające ten akt przemocy i pojechał do Warszawy na spotkanie z wiceministrem odpowiedzialnym za policję, podczas którego namawiał Michała Deskura do zdecydowanych działań w sprawie ataku.
Tuż po ataku policjanci zatrzymali przy ul. Na Grobli cztery osoby. Po przesłuchaniu zostały one jednak zwolniene. A dopiero po ponad miesiącu od całego zdarzenia pięć osób usłyszało zarzuty.
- W ramach prowadzonych działań policjanci na bieżąco weryfikują związek z tym zdarzeniem typowanych w prowadzonym postępowaniu osób. Aktualnie wyjaśnienia dotyczą kilkunastu mężczyzn, z których na chwilę obecną pięciu, na podstawie zgromadzonego materiału i jego analizy, usłyszało zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku, którego uczestnicy wspólnymi siłami dopuścili się gwałtownego zamachu na inne osoby i mienie, a także posiadania narkotyków - wyjaśnia asp. Paweł Petrykowski z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Zatrzymani to młodzi mężczyźni, w wieku od 18 do 29 lat, mieszkańcy powiatów wrocławskiego i trzebnickiego.
- Większość z nich wywodzi się ze środowisk pseudokibicowskich. Za czyny, o które wymienieni są podejrzani, grozi im teraz kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Obecnie policjanci w dalszym ciągu prowadzą czynności w tej sprawie, ukierunkowane na ustalenie i identyfikację innych uczestników przedmiotowego zdarzenia - dodaje asp. Paweł Petrykowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze