W środowe popołudnie radni spotkają się na nadzwyczajnej sesji, poświęconej sytuacji piłkarskiego Ślaska Wrocław. Ale przewodniczący Rady Miejskiej, po konsultacji z prawnikami, zapowiada okrojenie porządku obrad. - Gdybyśmy zrealizowali program zaproponowany przez radnych, rezultatem byłaby śmierć Śląska - podkreśla Jacek Ossowski.
O zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej wystąpili rajcy z klubu Platformy Obywatelskiej (a także jeden niezależny radny). Wniosek został złożony prawidłowo, więc sesja odbędzie się w środę 27 marca o godzinie 18.
Ale przewodniczący Rady Miejskiej zwrócił się do prawników z prośbą o analizę zaproponowanego porządku obrad.
- Wydał mi się on mało trafny - zaznacza Jacek Ossowski.
Jak tłumaczy Ossowski, miasto Wrocław jako mniejszościowy udziałowiec w klubie nie ma prawa publicznie prezentować finansów spółki.
- Prawa Rady Miejskiej do kontroli spółki są żadne - wyjaśnia Jacek Ossowski.
Dlatego z porządku obrad znikną kontrowersyjne punkty. Chodzi m.in. o wystąpienie przedstawiciela Najwyższej Izby Kontroli, którego domagali się radni PO.
- W ustawie o NIK nie ma takiej formy przekazywania informacji. Wyniki kontroli są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej - dodaje Jacek Ossowski.
Na sesji najprawdopodobniej nie pojawi się również mec. Józef Birka, pełnomocnik Zygmunta Solorza-Żaka.
Przewodniczący Rady Miejskiej podkreśla, że gdyby program zaproponowany przez radnych został zrealizowany w całości, rezultatem byłaby śmierć Ślaska, a w przyszłości żaden prywatny inwestor nie wszedłby w partnerstwo z miastem. Dlatego na środowej sesji mają zostać poruszone jedynie kwestie bezpośrednio związane z udziałami magistratu w klubie.
- Miasto nie przekaże nic więcej niż zgodnie z prawem może przekazać - podkreśla Jacek Ossowski.
Szczegóły ekspertyzy prawnej poznamy w środę rano.
Przypomnijmy, ostatnio o sytuacji finansowej piłkarskiego Śląska znów jest bardzo głośno. Podczas spotkania rady nadzorczej przedstawiciele magistratu zagwarantowali władzom klubu przekazanie w 2013 roku łącznie 16 mln złotych z miejskiej kasy. Oznacza to, że Śląsk najprawdopodobniej otrzyma licencję na grę w Ekstraklasie w przyszłym sezonie.
Wciąż jednak nie wiadomo, jak na ofertę miasta odkupienia akcji odpowie Zygmunt Solorz-Żak, większościowy udziałowiec w klubie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze