Reklama

Skoszarowani i skondensowani, czyli powrót Męskiego Grania

21/08/2011 00:00

Kolejna edycja Męskiego Grania pokazała, że Polska jest głodna różnorodnych dźwięków ambitnych, artystów skoszarowanych na jednej scenie i muzyki skondensowanej do dawki strawnej w jeden wieczór.

Męskie Granie to ogólnopolski tour przemierzający kolejne miasta, wioząc ze sobą ambitne nuty. Sobotni koncert w Browarze Mieszczańskim był przedostatnim przystankiem na tegorocznej trasie. Przystankiem o tyle trudnym dla wykonawców, że właśnie ubiegłoroczny koncert we Wrocławiu uznany został na najlepszy podczas pierwszej edycji Męskiego Grania. Poprzeczka zawieszona wysoko, publiczność głodna dźwięków ambitnych i nie podrabialna atmosfera wrocławskiego Browaru Mieszczańskiego skąpanego w sierpniowym słońcu - wyzwanie przed jakim stanęli muzycy nie było łatwe. Koncert otworzył Dj Eprom wspomagany przed młodszego z braci Waglewskich – Emade.



Preludium pisane przez gramofony wcześniej wspomnianego duetu nie zgromadziło pod sceną tłumów, które mogliśmy oglądać podczas występów następnych gwiazd. Nie było to jednak miarodajne dla jakości występu, który dla mnie był jednym z jaśniejszych momentów imprezy. Później zobaczyliśmy Jazzpospolitą, czyli instrumentalny kwartet grający muzykę momentami ocierającą się o estetykę trójmiejskiej "Ścianki".






Następne w kolejności: Bajzel i Lao Che puściłem mimo uszu - ale sądząc po reakcjach większej części widowni, wyżej wymienieni artyści spełnili pokładane w nich oczekiwania. Męskie Granie ma to do siebie, że muzycy na scenie spędzają około 30 minut co przekłada się na zagranie 3-4 numerów. I chyba właśnie taka forma grania najbardziej razi - to jak jeść obiad do połowy lub podróż z Wrocławia do Poznania kończyć w Rawiczu.

Kolejni na scenie Pink Freud porwali widownie zaadaptowanym wykonaniem "Come as you are".



Chwilę później scenę opanowali muzycy Tworzywa Sztucznego z gościnnym wsparciem Dj"a Eproma i Adama Pierończyka. Fisz i Emade to wystarczająca energetyczna bomba a wsparcie wymienionych muzyków trochę zaburzyło do tej pory znany obraz Tworzywa. Ale drugiej strony Męskie Granie jest właśnie doskonałym miejscem dla tego typu improwizacji czego dobrym przykładem byli muzycy Myslovitz, którzy podczas swojego występu pozwolili sobie na gitarową ucieczkę w nieznane i choć nie była to ściana dźwięku spod znaku Sonic Youth to zdaniem widowni był to najlepszy występ wieczoru.




Piotr Kolisko

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości