Do ostatniej minuty ważyły się losy meczu Śląska Wrocław z Polonią Warszawa. O remisie w tym pojedynku zdecydowała “złota główka” pomocnika wrocławskiej ekipy, Przemysława Kaźmierczaka, w doliczonym czasie gry. - Wróciliśmy jak ci górnicy w Chile, których w końcu wyciągnięto - ocenił mecz Orest Lenczyk, trener Śląska.
W sobotę Orest Lenczyk pierwszy raz poprowadził Śląsk przed wrocławską publicznością od chwili, gdy przejął zespół od Ryszarda Tarasiewicza. I od razu stary trenerski wyga nieco zamieszał w składzie. W bramce zamiast etatowo broniącego dotychczas, ale narzekającego w ostatnich dniach na kontuzję Mariana Kelemena, wystąpił Wojciech Kaczmarek. Na prawej pomocy od pierwszych minuty wyszedł - podobnie jak w meczu z krakowską Wisłą - Tadeusz Socha, zabrakło za to klasycznego lewego pomocnika. Rolę tę na przemian kilku wrocławskich piłkarzy - Mila, Diaz, czasem nawet Kaźmierczak - schodzących na flankę ze środka pola.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze