Na zgrupowanie z zespołem Śląska na Cypr poleciał Sebastian Mordal. Jeżeli zawodnik MKS-u Oława dobrze się zaprezentuje, zostanie trzecim bramkarzem wrocławskiego zespołu w rundzie wiosennej.
Sebastian Mordal niemal w ostatniej chwili znalazł się w kadrze Śląska na zgrupowanie na Cyprze. Nawet dla niego samego było to wielkie zaskoczenie.
- Dowiedziałem się o tym od mojego taty, z którym skontaktował się trener bramkarzy Śląska Tomasz Hryńczuk. W tym samym czasie poszło też oficjalne zapytanie od wrocławian do MKS-u Oława, którego jestem zawodnikiem. Zaproszono mnie na krótkie testy, po których podjęto decyzję, że mam jechać z pierwszą drużyną Śląska na zgrupowanie na Cypr - opowiada zawodnik.
Mordal nadal formalnie jest zawodnikiem MKS-u Oława, który na razie tylko wyraził zgodę na testy piłkarza. Jeżeli podczas zgrupowania młody bramkarz pokaże się z dobrej strony, kluby usiądą do rozmów.
- Dopiero po powrocie do Polski zapadnie decyzja co do mojej przyszłości. Ja zrobię wszystko, by dobrze się zaprezentować. Praca z zespołem ekstraklasowym, nawet gdyby miała potrwać zaledwie przez chwilę, może mi tylko pomóc stać się lepszym piłkarzem - opowiada Mordal. Dalej dodaje: - To zupełnie inny świat, i to pod każdym względem – organizacyjnym, sportowym, treningowym. Ciężko mi nawet o tym wszystkim mówić, ponieważ do tej pory nigdy nie udzielałem wywiadów…
Zawodnik MKS-u Oława nie ukrywa, że na tę chwilę jest na etapie nauki profesjonalnego uprawianie zawodu piłkarza. Ma mu w tym pomóc między innymi podpatrywania Mariana Kelemena i Rafała Gikiewicza.
- To klasowi zawodnicy i jeszcze niedawno do głowy by mi nie przyszło, że będę trenował z takimi bramkarzami. Od takich piłkarzy można naprawdę wiele się nauczyć. Zyskuję już na samym patrzeniu na to, co robią podczas treningów. Podglądam ich na każdym kroku – jak pracują, jak się poruszają, a nawet co jedzą czy jak odpoczywają - zdradza Mordal.
Co ciekawe, swoją przygodę zaczynał w Śląsku Wrocław. Po skończeniu szkoły podstawowej zmienił jednak barwy klubowe.
- Gdy kończyłem podstawówkę mogłem iść do gimnazjum, w którym była klasa pod patronatem Śląska. Tak się jednak złożyło, że moja rodzina przeprowadziła się na drugi koniec Wrocławia i miałbym kłopot z dojazdem do szkoły. Dlatego wybraliśmy Oławę, w której zresztą wtedy występował mój tata. To było prostsze rozwiązanie - opowiada zawodnik.
Na koniec rozmowy przyznaje: - Byłem przygotowany na walkę o miejsce w wyjściowym składzie trzecioligowej drużyny, a tu nagle jadę na zgrupowanie lidera ekstraklasy. Tak naprawdę nadal nie do końca mogę w to uwierzyć. Jestem naprawdę szczęśliwy, choć wiem, że tak naprawdę dopiero wszystko przede mną.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze