Reklama

Śląsk Wrocław przed szansą na pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie

06/08/2011 00:00

W czwartek wielkie chwile w bułgarskiej Sofii, w niedzielę powrót do ligowej rzeczywistości. Piłkarzy Śląska Wrocław czeka potyczka z beniaminkiem T-Mobile Ekstraklasy, ŁKS Łódź.

Łódzki klub zajmuje piąte miejsce w tabeli wszechczasów ekstraklasy. ŁKS dwa razy sięgał po mistrzostwo Polski, a raz po krajowy puchar. Ale ostatnie lata były dla ekipy z Alei Unii Lubelskiej w Łodzi czasem wielkiej smuty. ŁKS w sezonie 2008/2009 spadł z Ekstraklasy i tułał się na jej zapleczu. Zdarzały się problemy finansowe, drużyna gra na zrujnowanym stadionie, który nie może się doczekać remontu... W lecie 2011 r. pojawił się jednak przebłysk nadziej. ŁKS wrócił do Ekstraklasy, coś też ruszyło się w sprawie budowy nowego obiektu dla ełkaesiaków.


Początek nowego sezonu w T-Mobile Ekstraklasie na pewno nie zapisał się dobrze w łódzkim klubie. Na stadion GKS Bełchatów - tam gra ŁKS swoje mecze, bo jego łódzki stadion jest w remoncie - przyjechał Lech Poznań i zmiótł łodzian z powierzchni boiska, wygrywając 5:0. Po tej wpadce pracę stracił trener ŁKS Andrzej Pyrdoł, którego zastąpił Dariusz Bratkowski. Zastąpił niejako na pół gwizdka, bo nie ma wymaganych licencji i certyfikatów, dlatego PZPN wyraził zgodę, by Bratkowski prowadził ŁKS warunkowo.



Na papierze kadra ŁKS-u prezentuje się dość ciekawie. Są w niej piłkarze ograni, jak nieśmiertelny bramkarz Bogusław Wyparło, obrońca Marcin Adamski, pomocnik Marcin Kaczmarek czy duet napastników Marcin Mięciel - Marek Saganowski. Do dyspozycji trenera Bratkowskiego jest też kilku graczy dość młodych, ale już w lidze ogranych, jak transferowany w lecie z Legii Warszawa Sebastian Szałachowski, inny ex-legionista Marcin Smoliński czy pomocnik Tomasz Nowak, testowany nawet przez Franciszka Smudę w reprezentacji Polski. Co ciekawe, za czasów trenera Ryszarda Tarasiewicza Śląsk rozważał transfer ostatnich dwóch wymienionych wyżej piłkarzy. Papier jednak zniesie wszystko, a pierwszy ligow mecz łodzian pokazał, że trener Bratkowski będzie musiał sporo się napracować, by poskładać swój zespół w całość. Bo póki co ŁKS wygląda na zlepek zgranych w większości indywidualności.



W pierwszym meczu nowego sezonu Śląsk niespodziewanie zremisował u siebie z Górnikiem Zabrze. O ile jednak zabrzanie we Wrocławiu zaprezentowali się nieźle i podział punktów był w jakiejś mierze sprawiedliwy, o tyle remis Śląska z łodzianami będzie sensacją kolejki. Na dobrą sprawę jedyna szansa ŁKS-u na w miarę korzystny wynik potyczki przy Oporowskiej to zmęczenie piłkarzy Śląska po długim czwartkowym boju w Sofii. Ale trener Orest Lenczyk ma do dyspozycji szeroką kadrę i zapewne pokusi się o roszady tak, by dać odpocząć choć kilku kluczowym piłkarzom, którzy będą potrafili utrzymać jakość gry drużyny. Poza tym, ŁKS we Wrocławiu zagra prawdopodobnie bez Macieja Bykowskiego, Smolińskiego i Szałachowskiego. A to ważne punkty drużyny, bez których łodzianom trudno będzie wywalczyć na Oporowskiej choćby punkt w starciu ze zmęczonym, ale rozpędzającym się Śląskiem.



2. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - ŁKS Łódź, niedziela (7 sierpnia), godz. 14:30, stadion przy ul. Oporowskiej 62.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości