Reklama

Śląsk Wrocław wygrał na inaugurację nowego stadionu z Lechią Gdańsk 1:0

28/10/2011 00:00

To był mecz, który przejdzie do historii tylko jako pierwsza oficjalna potyczka wrocławskiego Śląska na nowym Stadionie Miejskim na Pilczycach. Bo oceniając tę potyczkę pod względem sportowym, można powiedzieć krótko: zawody się odbyły. Śląsk Wrocław pokonał Lechię Gdańsk 1:0, a jedynego gola spotkania strzelił Holender Johan Voskamp. Wygrana przedłużyła drużynie trenera Oresta Lenczyka pobyt na fotelu lidera T-Mobile Ekstraklasy.

Stadion na Pilczycach w piątkowy wieczór przyjął wreszcie tych, z myślą o których był budowany. Debiut wypadł, jak należało, a trudno oprzeć się wrażeniu, że frekwencyjny sukces przerósł oczekiwania zarówno włodarzy Śląska, jak i przedstawicieli magistratu. Bo pilczycki stadion wypełnił się do ostatniego krzesełka, choć przecież na początku sprzedaż biletów początkowo szła bardzo opornie. Kibice marzli godzinami w długich kolejkach i dopiero kilka dni przed meczem nabrała tempa. Aż rozpędziła się do takiego stopnia, że wejściówek na mecz zabrakło. Tysiące kibiców zapewniło na meczu Śląska z Lechią dobrą atmosferę. Przez całe spotkanie słychać było głośny doping, przez stadion przewinęła się też meksykańska fala, a sędzia Robert Małek długo będzie pamiętał gwizdy, którymi kilka razy uraczyli go niezadowoleni z jego decyzji widzowie.


Na trybunach było gorąco, za to na murawie już niekoniecznie. Szczególnie w pierwszej połowie, która była widowiskiem zupełnie bezbarwnym. Sporo było walki, zdecydowanie mniej zaś akcji, po których bramkarze mogliby się obawiać, że z czystym kontem z tego meczu nie wyjdą. Tu warto podkreślić, że tym razem między słupkami bramki Śląska stanął Rafał Gikiewicz, który zastąpił kontuzjowanego Mariana Kelemena. Wrocławianie w pierwszej części meczu prezentowali się nieco lepiej od gości z Gdańska, częściej byli przy piłce i próbowali konstruować ataki, ale w ich grze ofensywnej brakowało dynamiki i zdecydowania. Wystawiony na szpicy Johan Voskamp był niewidoczny i to m.in. właśnie jemu bramkarz Lechii Wojciech Pawłowski zawdzięcza to, że pobił rekord Ekstraklasy w kategorii najdłuższej passy minut bez straconego gola w wykonaniu ligowego debiutanta. Gikiewicz z kolei najwięcej pracy miał tuż przed końcem tej odsłony gry, po strzale Abou Razacka Traore.



W drugiej połowie działo się zdecydowanie więcej. Ledwie piłkarze wrócili do gry, a kibice ponownie zajęli swoje miejsca na trybunach, a już padł gol. W 50. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym Lechii snajperskim nosem popisał się Voskamp, który posłał piłkę do pustej bramki. Gwoli sprawiedliwości dodać jednak trzeba, że gdyby sędzia Małek był surowszy, nie byłoby tego gola. Bo stoper Śląska Marek Wasiluk dość surowo obszedł się w polu bramkowym z Pawłowskim, przeszkadzając mu nieco w skutecznej interwencji. Wyszło jednak, jak wyszło - gwizdka sygnalizującego faul nie było, był gwizdek nakazujący wznowić grę od środka po strzelonym golu. A Voskamp przejdzie do historii Śląska jako strzelec pierwszego gola na nowym wrocławskim stadionie.



Stracony gol nieco podciął skrzydła gościom z Gdańska. Trzeba też przyznać, że w piątkowy wieczór drużyna Tomasza Kafarskiego nie miała też zbyt wielu atutów. Szukał gry Traore, próbując rozgrywać akcje z Fredem Bensonem. Mrówczą pracą w środku pola imponował Łukasz Surma, który mógł też pokusić się o gola, ale jego strzał minął poprzeczkę bramki Śląska. Z kolei Andruskievicius mógł doprowadzić do remisu tuż po golu dla wrocławian, ale jego strzał w dobrym stylu obronił Rafał Gikiewicz. Było to jednak za mało na dobrze zorganizowaną wrocławską jedenastkę, która nie skupiła się przy tym na defensywie, ale śmiało atakowała. Groźnym strzałem popisał się Sebastian Dudek, próbował wprowadzony do gry w drugiej połowie Przemysław Kaźmierczak, o drugiego gola starał się też Voskamp. Za każdym razem jednak na wysokości zadania stawał jednak bramkarz Lechii Pawłowski. Koledzy z drużyny, zwłaszcza napastnicy, nie poszli w jego ślady i gdańszczanie wracają nad Bałtyk na tarczy. We Wrocławiu za to duża radość - nie dość, że stadion otworzyli wreszcie dla ligowego futbolu, to jeszcze Śląsk pozostał liderem T-Mobile Ekstraklasy. Do tego liderem pewnym, bo ze szczytu drużyny trenera Lenczyka nikt już w tej kolejce nie strąci.



Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)


Bramki: Voskamp (51.).



Śląsk Wrocław: R. Gikiewicz – Celeban, Fojut, Wasiluk, Pawelec – Sobota (88. Socha), Elsner, Dudek, Mila, Madej (73. Kaźmierczak) – Voskamp (79. Cristian Diaz).


Lechia: Pawłowski – Janicki, Kożans, Vućko, Andriuskievicius – Traore, Pietrowski, Surma, Nowak (62. Wiśniewski), Hajrapetjan (88. Poźniak) – Benson (75. Tadić).



Żółte kartki:


Sędzia: Robert Małek (Zabrze).


Widzów: 43 000.






Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości