Śląsk w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów wygrał na wyjeździe Budućnost 2:0. Wrocławianie nie zagrali wielkiego meczu, ale są niemal pewni awansu do kolejnej fazy rozgrywek.
Przed spotkaniem nikt nie potrafił czego się można spodziewać po przebudowanym Śląsku. Zagadką był też mistrz Czarnogóry. Po meczu można powiedzieć, że wrocławianie dalecy są od wysokiej formy, ale na Budućnost to wystarczyło.
Pierwsi do ataku ruszyli gospodarze i szybko stworzyli sobie doskonałą szansę na zdobycie gola, ale Bošković trafił tylko w boczną siatkę. Cała akcja miała swój początek na skrzydle i przez całe spotkanie właśnie w ten sposób rywale starali się nękać Śląsk. Tadeusz Socha kilka razy dał się ograć, Patrik Mraz też pozwolił z dwa razy uciec przeciwnikowi, ale na szczęście niewiele z tego wynikało.
W porównaniu z Budućnostią podopieczni Oresta Lenczyka grali wolno, a nawet można powiedzieć ospale. Widać było, że nie są jeszcze w najwyższej formie fizycznej i boją się narzucić tempo, aby w pewnym momencie nie paść. Śląsk więc się oszczędzał i czekał na swoją okazję. I się doczekał. W 19 minucie po akcji Sebastiana Mili z Sochą piłka trafiła do Waldemara Soboty. Ten natychmiast dośrodkował. Obrońcy gospodarzy próbowali łapać wrocławian na spalonym, ale popełnili błąd i Rok Elsner strzałem głową wpakował piłkę do siatki.
Od tego momentu Śląsk jeszcze bardziej oddał inicjatywę rywalom. Budućnost miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafiła się przebić przez wrocławską obronę.
Na początku drugiej połowy losy meczu, a także chyba awansu, zostały rozstrzygnięte. Po rzucie rożnym w polu karnym doszło do starcia Łukasz Gikiewicza z jednym z rywali. Być może właśnie to zdarzenie, a może jednak zagranie ręką jednego z obrońców sprawiło, że arbiter wskazał na jedenasty metr. Nawet powtórki telewizyjne nie pokazały, za co tak naprawdę sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Sebastian Mila i piłka wylądowała w siatce. Arbiter nakazał jednak powtórzenie jedenastki, bowiem wcześniej na murawie wylądowała raca rzucona przez fanów gospodarzy i na boisku zapanował chaos. W powtórce karnego Mila uderzył w inny róg, ale także celnie i było 0:2.
Później właściwie na boisku już nic ciekawego się nie działo. Gospodarze atakowali, a Śląsk spacerował po boisku i wyczekiwał na końcowy gwizdek. Warto może jeszcze odnotować, że w 79 minucie czerwoną kartką za uderzenie piłkarza Śląska został upomniany Flávio Beck.
Za tydzień rewanż we Wrocławiu. Wydaje się jednak, że będzie to tylko formalność. A już w piątek losowanie kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Chyba można zaryzykować, że to Śląsk pozna wówczas swojego przyszłego rywala, a nie mistrz Czarnogóry.
Budućnost Podgorica - Śląsk Wrocław 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Elsner (19), 0:2 Mila (49, karny).
Budućnost: Agović - Kamberović, Dikanović, Peković, Radunović - Golubović, Vukčević (75. Beck), Kalezić, Bošković (59. Radonjić), Kurbegović - Adrović (85. Vukčević).
Śląsk: Kelemen, Socha, Kowalczyk, Pawelec, Mraz - Cetnarski (71. Patejuk), Elsner, Kaźmierczak, Mila, Sobota (89. Stevanović) - Gikiewicz (82. Diaz).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze