"Z nami wszystko ok. Aktualnie jesteśmy w Teheranie, gdzie załatwiamy wizy do Turkmenistanu, Tadzykistanu i Chin." To ostania wiadomość, jaką dostaliśmy od studentów Uniwersytetu Ekonomicznego, którzy jadą w podróż dookoła świata. W Turcji, w której spotkało ich wiele miłych niespodzianek. W Iranie - zostali okradzeni.
- Nad jeziorem Van w Turcji trochę się działo. Dojechaliśmy do miejscowości Edremit, gdzie najpierw zostaliśmy zaproszeni na herbatę z kierowcami minibusów, a później spotkaliśmy parę lekarzy, którzy byli tak zafascynowani tym, że podróżujemy po Turcji, że zaprosili nas na obiad i kawę - relacjonuje Tomasz Serwotka, jeden z podróżników.
Studenci przemierzają Turcję w stronę granicy, chcąc dostać się do Iranu. Docierają do granicy, gdzie spotykają tureckiego żołnierza, który z miłości do Polski (jak się okazuje, miał kiedyś dziewczynę Polkę) załatwia im nocleg i kolację w hotelu dla celników. Po sytym posiłku i przespanej nocy podróżnicy wyruszają dalej.
- Rano wyruszamy do Iranu... ekscytujące. Spodziewamy się sporej kontroli na granicy - dzielimy leki na polowe i rozkładamy po plecakach, chowamy noże... Okazuje się, ze na granicy przechodzimy kontrole paszportów, czekamy około godziny i zostajemy przepuszczeni bez problemu - nikt nawet nie zajrzał na nasze bagaże - mówią.
W Iranie Tomek i Witek spotykają się z niesamowitą życzliwością. W autobusie obca osoba płaci za ich bilety, starszy pan podwozi ich na dworzec, a kierowca samochodu daje cukierki.
Niestety szczęście zazwyczaj trwa krótko i jak pisze Tomek: "chyba bilans musiał wyjść na zero". Studenci wybrali się do ambasady RP po wizy do Turkmenistanu. Zmęczeni i głodni zrobili sobie piknik na trawie.
- Pech chciał ze obaj zasnęliśmy na trawie. Obudziliśmy się po 15 minutach, niestety pod moja ręką nie było plecaka. A w plecaku jednej z najcenniejszych rzeczy jakie miałem - aparatu ze zdjęciami i notatnika ze wszystkimi zapiskami z ostatnich 3 tygodni (ponad 20 stron wspomnień) - mówi Sarwotka.
Kilka dni temu podróżnicy przysłali nam mail: "Z nami wszystko ok. Aktualnie jesteśmy w Teheranie gdzie załatwiamy wizy do Turkmenistanu, Tadzykistanu i Chin. Aparatu strasznie szkoda, bo sprzęt niestety był bardzo wartościowy... ale nic nie zrobimy. Może w jakiś sposób uda nam się zdobyć fundusze na to, żeby kupić nowy... póki co niestety ich nie mamy - szukamy możliwosci."
Więcej informacji na blogu studentów: www.wyprawabezgranic.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze