Reklama

Światowa premiera ostatniej części trylogii Knapika

22/09/2010 00:00

Niebieska godzina, to zaledwie chwila, moment pomiędzy nocą, a dniem, gdy ciemność już ustępuje, ale jeszcze nie ma brzasku. W takim właśnie onirycznym, nierzeczywistym świecie zarezerwowanym dla wyobraźni toczy się opera Eugeniusz Knapika “La liberta chiama la liberta”.

Jak przyznaje sam autor, to właśnie ta chwila, "gdy świat zatopiony jest w gęstym niebieskim sosie" najbardziej zainspirowała go do stworzenia dzieła.


 


“La liberta chiama la liberta” zamyka imponującą trylogię “Umysły Heleny Troubleyn”, nad którą Knapik rozpoczął pracę w drugiej połowie lat 80. Pierwsze dwie części doczekały się premier na początku lat 90. Trzecia, “La liberta chiama la liberta” miała ujrzeć światło dzienne wspólnie z dwiema poprzednimi, jako całość.


 

- Jan Fabre nalegał, aby ostatnia część nie była wystawiana osobno, ale w całości z pozostałymi, jako trylogia. Trzykrotnie podchodzono do tego pomysłu, ale ogromne koszty wystawienia takiego siedmio i półgodzinnego dzieła były nie do przeskoczenia, pochłaniały całą kwotę przeznaczoną na sezon - mówi Eugeniusz Knapik zapytany dlaczego tak długo “La liberta chiama la liberta” czekała na premierę.

Reklama

 


Podczas II Festiwalu Opery Współczesnej, który rozpocznie się już 1 października we Wrocławiu, dzieło Knapika doczeka się wreszcie światowej inauguracji.


 


Nie jest to utwór z wyrazistą fabułą i postaciami. Wręcz przeciwnie - to zaledwie szkic historii i bohaterów. Ważniejsze są tutaj emocje oraz twory ludzkiej podświadomości. Tego typu spektakl jest sporym wyzwaniem dla reżysera, który nie ma możliwości operowania tradycyjnymi środkami wyrazu.


- Nie jest łatwo tworzyć operę bez fabuły i postaci, dlatego też postanowiliśmy przedstawić to dzieło w zakresie formy - koloru, przestrzeni, bo to właśnie one składają się na wymykający się wszelkim ramom świat wyobraźni - mówi reżyser, Michał Zadara.

Reklama

 


Główna bohaterka, Helena Troubleyn, to postać autentyczna. Kobieta o tym nazwisku zmarła w 1984 roku w Antwerpii. Podobnie, jak postać z libretta Fabre cierpiała na problemy psychiczne - we własnym umyśle stworzyła swoje własne alter ego, samą siebie z lat młodości.


 - Ludzie uznali ją za obłąkaną. “Umysły Heleny Troubleyn” powstały już po jej śmierci, a ona z pewnością nigdy nie podejrzewałaby, że antwerpski librecista i polski kompozytor kiedyś stworzą dzieło zainspirowane jej osobą - dodaje Knapik.

Reklama

 


Premierowe przedstawienia 16 i 17 października w Operze Wrocławskiej.


 


Julia Spychalska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości