Tylko 2 proc. rodziców chce, aby ich sześcioletnie dzieci poszły do pierwszej klasy. Dyrektorzy szkół liczą jednak, że do września zgłoszeń będzie więcej.
Do podstawówek zapisało się jedynie 107 spośród ponad 4,5 tys. wrocławskich sześciolatków. Ponad 650 wolnych miejsc wciąż czeka także w przyszkolnych zerówkach. Co trzeci rodzic uznał jednak, że lepiej zostawić dziecko w przedszkolu.
W lutym chęć posłania sześciolatków do szkoły deklarowało aż 15 proc. wrocławskich rodziców. Na deklaracjach się jednak skończyło. - To szum medialny wokół reformy oświatowej sprawił, że rodzice nam nie zaufali – powiedziała Polsce Gazecie Wrocławskiej Dorota Wójcik-Hetman, dyrektorka SP nr 15 przy ul. Solskiego. Tutaj do pierwszej klasy zapisało się zaledwie troje sześciolatków, co - jak twierdzi dyrektorka - nie ma w ogóle związku z reformą. Co roku w pierwszych klasach pojawiały się sześcioletnie dzieci.
Większość rodziców uważa, że nie powinno się dzieciom odbierać dzieciństwa. Ewa Przegoń, wicedyrektorka miejskiego wydziału edukacji, zapewnia o znakomitym przygotowaniu szkół. Zostały tam dokupione pomoce dydaktyczne, a sale i świetlice są teraz lepiej wyposażone.
Rodzice nie chcieli ryzykować i zdecydowali się na przedszkola, gdzie dzieci mają dobrze wyposażone sale zabaw, oddzielne pomieszczenie do nauki. Przedszkola zapewniają też opiekę do godz. 16.00, zajęcia dodatkowe i posiłki. W podstawówce czas po lekcjach dzieci spędzają w świetlicy.
Rodziców od przedszkoli nie odstraszyły nawet zmiany w programie - od września w zerówkach nie będzie już nauki czytania i pisania. Dyrektorzy szkół liczą jednak, że niektórzy rodzice zmienią jeszcze zdanie, choćby ze względów finansowych. Możliwe, że opłaty za przedszkola wzrosną, a w podstawówce rodzice zapłacą tylko za obiad.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze