TBL: John Turek show czyli Trefl Sopot ogrywa Śląsk Wrocław
12 stycznia 2012, autor: Piotr Kolisko
Środkowy Trefla Sopot w meczu ze Śląskiem Wrocław był skuteczny do granic możliwości. John Turek, zdobywca 29 punktów, zakłócił wieczór zgromadzonym w Hali Orbita kibicom Śląska i poprowadził zespół z Trójmiasta do zwycięstwa 85:77.
Akselis Vairogs w meczu z Treflem Sopot zdobył tylko 9 punktów
Fot. abe
ZOBACZ PODOBNE
KSB: Solidna lekcja od Silesii Rybnik Gracze KSB Wrocław w niczym nie przypominają przebojowego zespołu, który w minionym sezonie zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski. Dotkliwe porażki z drużyną Silesii Rybnik sprawiły, iż zespół z Dolnego Śląska może nie zagrać w fazie play-off Extraligi.2012-05-23
Nic o Nas bez Nas - spotkaj się z Andrzejem Sewerynem Już 22 maja 2012 o godzinie 20:00 kolejne spotkanie w ramach projektu Nic o Nas bez Nas. Gościem
specjalnym będzie Andrzej Seweryn, wybitny aktor, znany z takich filmów jak „Różyczka”, „Uwikłanie”, „Zemsta” czy
„Pan Tadeusz”.2012-05-21
Kolejna porażka Śląska Wrocław stała się faktem. Podopieczni Miodraga Rajkovicia ulegli przed własną publicznością zespołowi Trefla Sopot wynikiem 77:85.
Podobnie jak w meczu z Anwilem wrocławianie rozpoczęli pojedynek dobrze, a wychodzący w pierwszej piątce Piotr Niedźwiedzki zanotował 3 bloki w ciągu 4 minut spędzonych na parkiecie.
Początek spotkania pokazał, iż gracze z Trójmiasta będą raczej kierowali piłkę po rozrzuceniu bezpośrednio do Johna Turka, który jak się później okazało stał się katem Śląska. Środkowy z Sopotu wymuszał faule wrocławian a w całym spotkaniu rzucił 29 punktów trafiając 75% swoich rzutów oraz zbierając 17 piłek z tablic.
Dla porównania wrocławski tercet wysokich graczy: Mladenović - Wójcik - Niedźwiedzki na przestrzeni całego spotkania zanotował łącznie 10 zbiórek. Tylko w pierwszej kwarcie zawodnicy Śląska odnosili znaczącą przewagę, kolejne części pojedynku przyniosły znacznie lepszą obronę ze strony graczy trenera Karlisa Muznieksa. Zawodnicy z Sopotu bardzo szybko reagowali na zasłonach, czym skutecznie utrudniali grę na zasłonach zawodnikom Śląska. Odcięcie akcji dwójkowych Skibniewski - Mladenović powodowało, iż wrocławianie często decydowali się na próby trzypunktowe.
Kuriozum sytuacja ta osiągnęła w trzeciej kwarcie, kiedy przez pierwsze siedem minut koszykarze Śląska ani razu nie wybijali piłki zza linii po faulach, ani też nie meldowali się na linii rzutów wolnych. Sopocianie często decydowali się również na grę jeden na jeden, co ostatecznie odbiło się na prowadzeniu gry w zespole z Wrocławia, gdy po piątym przewinieniu parkiet opuścił Robert Skibniewski. Był to przełomowy i zarazem pierwszy w tym sezonie moment, w którym zabrakło "Skiby". Wielokrotnie zastanawialiśmy się już, co może stać się z zespołem Śląska podczas jego nieobecności podyktowanej zarówno problemami z faulami, jak choćby urazem, czy też poważniejszą kontuzją.
Obraz gry WKS-u pod nieobecność podstawowego playmakera zmienia się diametralnie, a gra w ataku staje się zupełnie jednowymiarowa. I tak jak Akselis Vairogs tak też i Paul Graham nigdy nie byli i nie będą materiałem na choćby drugiego rozgrywającego. Obaj mają duży "ciąg na kosz", jednak zupełnie nie odnajdują się w sytuacjach, w których trzeba wykazać się koszykarską empatią, czy też zwyczajnym zdrowym rozsądkiem.
Lekiem na przymusową absencję Roberta Skibniewskiego stał się nieoczekiwanie Adam Wójcik, który podczas 19 minut spędzonych na parkiecie zapisał na swoim koncie 19 punktów, będąc przez większość czasu równorzędnym przeciwnikiem dla Johna Turka. Popularny "Oława" bez wątpienia jest doskonałym materiałem na główną rolę w serialu „Czterdziestolatek” Tauron Basket Ligii, ma jednak nadal to coś, co pozwala mu być o krok przed obrońcą. Adam Wójcik nadal czuje grę i nadal potrafi być "on fire".
Dobrą atmosferę wywołaną występem wrocławskiego weterana zakłócili jednak gracze z Sopotu - Filip Dylewicz trafiając trójkę, która zamroziła wynik w Hali Orbita, czy też Łukasz Koszarek, który pod nieobecność Roberta Skibniewskiego trafił dwukrotonie za dwa punkty pomimo obrony Paula Grahama.
Trefl Sopot ograł Śląsk dzięki dobrej obronie i fenomenalnym występie Johna Turka, który swoje double-double (29 punktów, 17 zbiórek) wykręcił zupełnie po cichu. Koszykarze trenera Miodraga Rajkovicia przegrali oba spotkania z ligowymi pewniakami, jednak nie były to porażki zdecydowane. Śląsk nawiązywał wyrównaną walkę i tylko niuanse decydowały o końcowych porażkach. Wrocławski zespół jest co prawda bardzo blisko czołówki Tauron Basket Ligi jednak porażki w takich spotkaniach nakazują myśleć, że WKS jest "wciąż tak blisko a jednak tak daleko".