Dwa punkty - tyle trzeba Śląskowi Wrocław, by wyprzedzić prowadząca w T-Mobile Ekstraklasie Legię Warszawa. Na papierze dwa punkty to tyle, co nic. Tyle, że w kontekście ostatniej, poważnej zawieruchy wokół wrocławskiej drużyny, te dwa “oczka” mogą być jak zbyt wysoko zawieszona poprzeczka. W niedzielę w Warszawie Śląsk zmierzy się z Polonią, atmosfera wokół zespołu jest fatalna, a przyszłość klubu - po raz pierwszy od wielu lat - stoi pod dużym znakiem zapytania.
Zarówno w Polonii Warszawa, jak i w Śląsku Wrocław w dobiegającym końca tygodniu wiele się działo. Choć porównywanie zamieszania wokół tych zespołów wydaje się być niesprawiedliwe. Porównywać obie sytuacje, to trochę tak, jak karać złodzieja tak samo za kradzież plastikowej łyżeczki, jak za kradzież rodowych sreber. I tu kradzież, i tam kradzież, tylko w tym drugim wypadku strata zupełnie nieporównywalna.
W Polonii, po weekendowej porażce z Koroną Kielce, zmienił się trener. Nowym opiekunem “Czarnych Koszul” został Czesław Michniewicz, który zastąpił Jacka Zielińskiego. Tyle, że ta zmiana to trochę jak nowy cover starego hitu. Bo właściciel Polonii Józef Wojciechowski lubi tasować szkoleniowcami, trener Zieliński przy Konwiktorskiej pracował tylko (aż?) rok, co przy temperamencie właściciela klubu jest wynikiem niesamowitym. Choć w tym wypadku szefowi stołecznej drużyny trudno się dziwić - jego zespół ocierał się o podium, ale po porażce w Kielcach spadł aż na piąte miejsce w ligowej stawce. Niby z piątego blisko na drugie, ale wyprzedzające Polonię zespoły, Ruch Chorzów i Korona Kielce, wiosną imponują formą i raczej nie dadzą się wyprzedzić.
W Polonii zawiał lekki wiatr zmian, za to w Śląsku Wrocław przetoczyło się istne tornado. Okazało się, że wrocławski klub ma dramatyczne problemy finansowe i - jak otwarcie deklarują miejscy oficjele - nie można wykluczyć jego upadłości. Takiego ciosu nikt z kibiców wrocławskiej ekipy się nie spodziewał. Śląsk to przecież aktualny wicemistrz Polski, wiosną walczący - choć z dużymi problemami - o ligowe złoto. Kilka dni wcześniej wyszło na jaw, że wrocławianie ligowy mecz z GKS Bełchatów rozegrają na starym stadionie przy ul. Oporowskiej, bo z tym na Pilczycach są problemy budowlane i najważniejsze, żeby rozwiązać je do końca kwietnia. A tuż przed potyczką z “Czarnymi Koszulami” okazało się, że klubowa kasa świeci pustkami. I doszło nawet do tego, że jeden z wrocławskich portali internetowch napisał: “Michał Mazur, rzecznik prasowy Śląska Wrocław zapowiedział, że niedzielny mecz z Polonią Warszawa odbędzie się zgodnie z planem.” Czyli, że klub ma np. na paliwo do autobusu czy bilety lotnicze na podróż do stolicy... Dla kibiców Śląska, którzy ciągle wierzą w mistrzowski tytuł dla swojej drużyny, taki obrót spraw musi być szokujący. I w takiej właśnie, ponurej atmosferze Śląsk zmierzy się w Warszawie z Polonią.
Wrocławianie w stolicy muszą wygrać, jeśli chcą pozostać w realnej grze o złote medale T-Mobile Ekstraklasy. W poprzedniej kolejce Śląsk przegrał w Poznaniu z Lechem i zmarnował świetną okazję, by dogonić Legię, która zgubiła punkty w meczu z GKS Bełchatów. Ale dwa punkty to dystans do odrobienia w ciągu jednej kolejki, jeśli legionistom zdarzy się kolejna wpadka. Co warte podkreślenia, trener Śląska Orest Lenczyk w niedzielnym meczu będzie miał do dyspozycji znacznie szerszy skład, niż w ostatnich kolejkach. Do zespołu wracają dwaj stoperzy: Jarosław Fojut i Marek Wasiluk, a także świeżo wyleczony Piotr Ćwielong. W Warszawie zabraknie tylko pauzującego za czerwoną kartkę Piotra Celebana. Debiutujacy w roli trenera Polonii Czesław Michniewicz aż takiego komfortu kadrowego nie ma. Z drużyny wypadli mu pauzujący za nadmiar żółtych kartek ważni piłkarze: Maciej Sadlok, Albańczyk Edgar Cani i Słowak Robert Jeż. “Czarne Koszule” to jednak zespół o wyrównanej kadrze, m.in. z reprezentantem Polski Tomaszem Jodłowcem, doświadczonym Marcinem Baszczyńskim czy też błyskotliwym Gruzinem Wladimerem Dwaliszwilim w składzie. Polonia musi punktować, by powalczyć o miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach. Śląsk zaś na kolejną wpadkę pozwolić sobie nie może, bo nie dość, że Legia odskoczy jeszcze dalej, to wrocławianom mocno depcze po piętach Ruch i Korona. To pozwala sądzić, że niedzielne spotkanie przy Konwiktorskiej będzie meczem ciekawym i pełnym walki, a do podziału punktów raczej nie dojdzie.
Wiem doskonale, że ewentualne zwycięstwo w Warszawie wzmocni naszą pozycję w tabeli. O stawce tego meczu dla naszego rywala nie chcę jednak mówić. To będzie kolejne spotkanie, w którym taktyka będzie odgrywała sporą rolę. Czytałem w prasie, że w stolicy szykują na nas odbezpieczony granat. Trzymając się tej terminologii musimy zrobić wiele, by jego eksplozja nastąpiła w bramce Polonii, a nie w naszej - zapowiada trener Śląska Wrocław Orest Lenczyk.
24. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Polonia Warszawa - Śląsk Wrocław, niedziela (1 kwietnia br.), godz. 17, stadion przy ul. Konwiktorskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze