Reklama

Tytuł wicemistrza Polski jest nasz!

29/05/2011 00:00

To było prawdziwe święto wrocławskiego sportu. Piłkarze Śląska Wrocław przypieczętowali tytuł wicemistrza Polski w stylu lepszym, niż można było marzyć. Zespół Oresta Lenczyka rozbił w puch Arkę Gdynia 5:0, zapewniając sobie srebrny medal Ekstraklasy i awans do europejskich pucharów, a przy okazji skazując zespół z Gdyni na degradację z Ekstraklasy. Katem Arki okazał się Argentyńczyk Cristian Omar Diaz, którzy w 20 minut ustrzelił hattricka.

Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego było jasne, że będzie to jeden z najważniejszych meczów Śląska Wrocław w ostatnich latach. Mało tego - wielu piłkarzy wrocławskie jedenastki o taką stawkę jeszcze nie grało. Bodaj tylko kapitan Sebastian Mila miał okazję zmierzyć się z taką presją, bo zaliczył m.in. niezłe występy przeciwko renomowanemu Manchesterowi City. Ale dla innych zawodników Śląska mecz tej rangi był jednak pewną nowością. Początek niedzielnego meczu potwierdził obawy, że wrocławianie mogą mieć problem z tym, by sprostać presji.


Arka od początku spotkania grała agresywnie, próbując narzucić swoje warunki gry. Śląskowi za często zaś zdarzała się nonszalancja czy niepotrzebne straty piłki i ryzyko. Na szczęście ekipie znad Bałtyku brakowało snajperów, którzy potrafiliby przekuć przewagę swojej drużyny na zdobycz bramkową. Najbliższy szczęścia był w 34. minucie Filp Burkhardt, który ładnie przymierzył z rzutu wolnego, ale posłał piłkę tuż obok słupka bramki Śląska. Wrocławianie zaś do groźniejszych ataków się nie kwapili i pod bramką Arki gościli dość rzadko, a gdy już się pod nią pojawili, nie kłopotali specjalnie strzegącego jej Marcelo Moretto. Golkiper gdynian najmocniej napocił się po strzale Piotra Ćwielonga - uderzenie skrzydłowego Śląska z trudem wybił na rzut różny. Inna sprawa, że kibice też nie zachęcali piłkarzy Śląska do walki. Fani drużyny w pierwszej połowie protestowali przeciwko polityce rządu wobec bywalców piłkarskich stadionów i nie dopingowali swojej drużyny, skandując za to m.in. “Robert Mateja to polskich skoków nadzieja” czy “Robert Kubica jest szybszy niż błyskawica”. Ot, żeby podkreślić swoją obecność, a przy okazji nie wyłamać się z ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Sens protestu można było zrozumieć, ale jego formę - nie. Tyle dobrego, że cisza na stadionie piłkarzom Śląska nie przeszkodziła.



Po zmianie stron kibice Śląska rzucili się, by dopingować swoich piłkarzy już z pełną mocą. Efekt był piorunujący. Bo jeszcze dobrze mecz się nie zaczął, a już wrocławianie cieszyli się z gola. W 46. minucie solową akcją popisał się Waldemar Sobota, a jego wysiłek celnym strzałem ukoronował Cristian Diaz. I zaczęła się też prowadzona przez snajpera z Argentyny egzekucja gdyńskiej Arki.



Diaz potrzebował 20 minut, by wybić piłkarzom Arki z głów marzenia o tym, że we Wrocławiu wywalczą choćby remis. Argentyńczyk strzelił jeszcze dwie bramki - każda z nich była godna, jak mawiają, “stadionów świata”. Diaz najpierw pięknym strzałem głową wykończył perfekcyjne dośrodkowanie Piotra Ćwielonga, a później przejął piłkę po złym strzale popularnego “Pepe” i posłał ją do siatki Arki, strzelając precyzyjnie z ostrego kąta. Gdynianie po każdym kolejnym ciosie byli coraz bardziej zamroczeni. Nie pomogło im nawet to, że na murawie pojawili się nastawieni ofensywnie dublerzy, czyli Giovanni i Joseph Mawaye. Bo z gry rezerwowych wynikało i tak niewiele.



Po trzech golach Cristiana Diaza, Arka mogła spokojnie się pakować i wracać do Gdyni. Ale piłkarze Ślaska postarali się o to, by gdynianie dostali w kość jeszcze mocniej. W 82. minucie kolejny cios zadał im Dariusz Sztylka, który popisał się ładnym strzałem z rzutu wolnego. Trzy minuty później dzieła zniszczenia gdyńskiej ekipy dokonał... bramkarz Śląska Marian Kelemen, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu na Ćwielongu. To było doskonałe podsumowanie niemocy Arki w niedzielnym meczu. Bo gdy bramkarz dobija golem swojego kolegę po fachu, to wiele mówi o jakości gry drużyny, która taki cios musi przyjąć. I w końcówce zupełnie rozbici gracze Arki Śląskowi już nie przeszkadzali, czekając na końcowy gwizdek sędziego Raczkowskiego.



Sezon Ekstraklasy 2010/2011 piłkarze Śląska Wrocław skończyli w glorii wicemistrzów Polski, którzy na dodatek przeszli długą drogę ze strefy spadkowej, by znaleźć się na szczycie. Od chwili, gdy drużynę przejął trener Orest Lenczyk, wrocławianie z meczu na mecz grali coraz lepiej, wygrywali nawet z tak renomowanymi rywalami, jak Legia Warszawa czy Wisła Krakówi z każdą kolejką odsuwali się od ligowego dna. Na którym zresztą - o mały włos - nie zalegli na dobre. Jak ten długi marsz się skończył, zobaczyliśmy w niedzielę. Taki sukces smakuje jeszcze bardziej słodko. Zwłaszcza, gdy zdobywa się pierwszy medal od prawie 30 lat, a prawo gry na boiskach Europy od blisko ćwierć wieku.



Śląsk rozbił w proch gdyńskiego rywala i sięgnął po srebro Ekstraklasy, zapewniając sobie przy okazji awans do europejskich pucharów. W październiku ub.r. mało kto postawiłby na taki obrót choćby złamanego szeląga. Ale kto się odważył, dziś jest pewnie bardzo bogaty. Teraz bogacić się - finansowo, ale też o nowe doświadczenia - będą wrocławscy piłkarze. Bo, za sprawą gry na boiskach Europy i przenosin na nowoczesny stadion budowany na Pilczycach, właśnie otworzyli nowy rozdział w historii Śląska Wrocław. Czego zresztą wyżej podpisani im serdecznie gratulują.



Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 5:0 (0:0)


Bramki: Cristian Diaz (46., 63., 66., Sztylka 82., Kelemen 85. - karny).



Śląsk Wrocław Kelemen - Socha, Celeban, Spahić, Wołczek (79. Dudek) - M. Gancarczyk, Sztylka, Elsner, Sobota (74. Madej), Ćwielong - Cristian Diaz (75. Szewczuk).

<
Arka Gdynia: Moretto - Robakowski (59. Mawaye), Szmatiuk, Żołnierewicz, Noll - Ivanovski, Budziński (66. Siebert), Bożok, F. Burkhardt (59. Giovanni), Glavina - Labukas.



Żółte kartki:Elsner, Sztylka - Robakowski.


Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).


Widzów: 8500.

 











Łukasz Maślanka, współpraca: dk, bk.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości