Afera z Patrikiem Mrazem może mieć wpływ na całą drużynę Śląska. Szatnia wrocławskiego zespołu jest wściekła na braci Gikiewiczów.
Przypomnijmy - w poniedziałek Śląsk na swojej oficjalnej stronie internetowej poinformował, że zawiesza w obowiązkach piłkarza Patrika Mraza. Informacja była krótka i lakoniczna. Włodarze klubu nie chcieli ujawnić, co było przyczyną zawieszenia, ale szybko się rozniosło, że to najprawdopodobniej niesportowy tryb życia. A co tak naprawdę się wydarzyło?
Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że wszystko zapoczątkowało zdarzenie na jednym z treningów. Łukasz Gikiewicz miał wówczas krzyknąć: "Z pijakiem nie będę grał!". Słowa napastnika Śląska słyszał trener Paweł Barylski i zawołał do siebie Mraza. Kiedy poczuł od zawodnika alkohol, poinformował o wszystkim kierownictwo klubu. Słowak został zawieszony, a pozostali piłkarze winą za to obarczyli Łukasza Gikiewicza.
Z naszych informacji wynika, że to nie pierwsza sytuacja, kiedy zespół miał pretensje do któregoś z braci Gikiewiczów. - Teraz wszyscy wiedzą, kto wynosił z szatni wiele spraw, które powinny być sprawą wewnętrzną. Wiedzą też, skąd Orest Lenczyk wiedział o wszystkim, co się mówiło w szatni - komentuje jedna z osób związana z zespołem Śląska.
Kilka dni przed aferą z Patrikiem Mrazem w zespole Śląska też było gorąco, a wszystko za sprawą Rafała Gikiewicza. Nie jest już dla nikogo tajemnicą, że między nim a Marianem Kelemenem nie układa się od pewnego czasu dobrze. Po meczu z Pogonią Szczecin Gikiewicz stwierdził: "Niech Kelemen poczeka na ławce, niech szykuje się na rywalizację".
Na łamach "Przeglądu Sportowego" kilka dni później ukazał się wywiad ze słowackim bramkarzem, który stwierdził między innymi: "Nie wszystkie stwierdzenia Rafała mi się podobały. Myślę, że lepiej by było, gdyby w wypowiedziach dla mediów bardziej skupiał się na zespole. Moim zdaniem na pierwszym miejscu zawsze powinien być Śląsk, a nie Kelemen czy Gikiewicz".
Ta wypowiedź miała mocno rozzłościć Gikiewicza. Na pierwszym treningu po ukazaniu się wywiadu miał powiedzieć Kelemenowi, że jak ma jakieś problem, to powinien przyjść i powiedzieć to prosto w oczy, a nie biec do gazet. Słowak, ale także pozostali zawodnicy byli mocno zaskoczeni słowami i reakcją Gikiewicza.
- Wszyscy mają już dość Gikiewiczów w szatni. Oni nie dbają o zespół, tylko o swoje interesy - komentuje anonimowo nam jedna z osób z kręgu drużyny. Czy to oznacza, że bracia Gikiewiczowie opuszczą zimą Oporowską? Wydaje się to bardzo prawdopodobne. Jeżeli zostaną, atmosfera w szatni zespołu może być jeszcze bardziej gęsta.
Rafał Gikiewicz głośno mówi, że nie chce już siedzieć na ławce rezerwowych. Zdradził też, że kiedy przychodził do Śląska, obiecano mu, że Kelemen niebawem odejdzie i zostanie pierwszym bramkarzem wrocławskiego zespołu. Łukasz Gikiewicz jesienią grał więcej, bo bez formy byli Cristian Diaz i Johan Voskamp. Wcześniej jednak też nie ukrywał, że chciałby opuścić Śląsk, bo nie dostaje szansy pokazania się.
Na razie jedno jest pewne - ze Śląskiem pożegnał się już Patrik Mraz. A kto jeszcze opuści Oporowską? Czy będą to między innymi bracia Gikiewiczowie? To okaże się po zakończeniu rundy jesiennej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze