W niedzielę (godz. 14.30) piłkarze Śląska podejmą Jagiellonię Białystok. W opinii części wrocławskich kibiców zespół Stanislava Levego przegra, bo musi oddać punkty rywalom za zwycięski mecz WKS-u z poprzedniego sezonu.
Spekulacje rozpoczęły się po derbowym meczu z Zagłębiem. Zespół z Lubina do występu we Wrocławiu prezentował się słabo. W starciu ze Śląskiem nie było żadnej metamorfozy, ale jednak na Stadionie Miejskim łatwo uporał się z mistrzami Polski. Niemal wszyscy obserwatorzy tego spotkania zwracali uwagę na beznadziejną grę Śląska. Niepokonani do tego spotkania na własnym stadionie wrocławianie wypadli tragicznie.
Wówczas pojawiły się pierwsze głosy: Śląsk przegrał z Zagłębiem, bo musiał oddać punkty z poprzedniego sezonu, kiedy krocząc po mistrzostwo Polski pokonał u siebie lubinian 2:1. Wtedy sytuacja z formą była odwrotna - wrocławianie prezentowali się słabo, a lubinianie mieli serię ośmiu meczów bez porażki. Zagłębie nie zagrało wówczas słabo, ale wróciło z Wrocławia na tarczy, a Śląsk pozostawał w walce o mistrzostwo Polski.
Minęły trzy tygodnie od derbowej porażki z Zagłębiem i Śląsk zmierzył się z Wisłą w Krakowie. Z Wisłą, na której boisku w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu przypieczętował mistrzostwo Polski. Wrocławianie w niedzielę byli wyraźnie lepsi, mieli kilka wyśmienitych okazji bramkowych, rzut karny, a mimo wszystko przegrali. Dla jednych był to zwykły pech, dla innych nie.
Przeciwnicy teorii spiskowych zwracali uwagę, że gdyby zespoły się dogadały, gol by padł wcześniej. Jak na to patrzą ci drudzy? "A jak sobie wyobrażasz oddawanie punktów w erze „po fryzjerowskiej”? Ja sobie to wyobrażam, że jeżeli doszłoby do takiego układu, to tylko na poziomie zawodników na zasadzie: słuchajcie, my gramy na maksa od własnej bramki do waszego pola karnego. Nie ułatwiamy wam strzelenia bramki, to wasze zadanie, ale tniemy was po kostkach, wkurzamy się na sędziego – wszystko jak zazwyczaj. Jednak gdy trzeba postawić kropkę nad „i”, albo się potknę (Cetnar po podaniu Seby), albo tak czytelnie balansuje ciałem przy karnym, że bramkarz na siedząco broni, albo się mijam z piłka mając przed sobą pustą bramkę (Seba I) albo trafię w zawodnika (Seba II). Nikt już nie będzie się podkładał jak w 2009 roku" - to tylko jedna z hipotez internautów.
Jeszcze inni kibice na naszym forum nie mają żadnych wątpliwości: "To już drugi mecz po Zagłębiu, w którym Śląsk oddaje punkty z wiosny. Została jeszcze tylko Jagiellonia...".
Śląsk z Jagiellonią w poprzednim sezonie grał w przedostatniej kolejce. Wcześniej zespół Tomasza Hajty nieoczekiwanie zremisował z Legią w Warszawie, ale na Stadionie Miejskim punktów już nie zdobyli. Wrocławianie w pierwszej połowie dwa razy trafili do siatki, a kiedy goście zdobyli kontaktowego gola, szybko odpowiedzieli trzecią bramką. Po tym zwycięstwie Śląsk wyszedł na pierwsze miejsce w tabeli i kilka dni później nasi piłkarze zostali mistrzami Polski.
Czy rzeczywiście Śląsk musi teraz oddawać rywalom punkty z poprzedniego sezonu? Nawet jeżeli w niedzielę wrocławianie ponownie przegrają, nie będzie to jeszcze niczego dowodziło.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze