Czwarta runda eliminacji Ligi Europejskiej czy niedosyt po porażce z przeciętnym rywalem? W czwartek późnym wieczorem będzie już jasne, czy piłkarze Śląska Wrocław rozprawili się z Lokomotiwem Sofia, robiąc przy tym kolejny krok w przygodzie z europejskimi pucharami.
Gdyby w pierwszej, rozegranej we Wrocławiu potyczce z Lokomotiwem Śląsk wykorzystał choćby połowę sytuacji bramkowych, które sobie wypracował, w rewanżu trener Orest Lenczyk mógłby wystawić w ataku choćby bramkarza Mariana Kelemena. Bo wrocławianie graliby w Bułgarii z przewagą kilku goli i rewanż byłby raczej tylko formalnością. Ale nie będzie, bo potyczka przy Oporowskiej zakończyła się bezbramkowym remisem. Lokomotiw we Wrocławiu nie pokazał wielkiego futbolu. Ekipa z Sofii z rzadka atakowała, nie porywając się nawet na groźne kontrataki. Defensywna taktyka spełniła swoje zadanie i Lokomotiw nie stracił gola. A że Śląsk raził nieskutecznością, to taki wynik stawia bułgarską ekipę w co najmniej niezłej sytuacji.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze