Mieszkańcy zachodniej części miasta dotkliwie zniszczonej podczas powodzi w 1997 roku, nauczeni doświadczeniem, nie czekają ze spokojem na rozwój sytuacji. Na Kozanowie opustoszały parkingi, a niektórzy sklepikarze zdecydowali się na wywóz towarów.
Choć władze zapewniają, że Wrocław jest dobrze przygotowany na przyjęcie fali kulminacyjnej spodziewanej w sobotę wczesnym rankiem, wielu mieszkańców osiedli położonych najbliżej rzeki nie czeka na rozwój wydarzeń.
Już wczoraj, gdy na bramach bloków pojawiły się ogłoszenia o alarmie przeciwpowodziowym wzywające do zabezpieczenia cennych przedmiotów w piwnicach, mieszkańcy Kozanowa wzięli się do pracy.
Dziś z osiedlowych parkingów sukcesywnie znikały auta. Właściciele przepakowywali je w rejony wyżej i dalej położone od koryta rzeki (okolice kościoła św. Jadwigi i Parku Zachodniego).
- Mam nadzieję, że to tylko dmuchanie na zimne, ale wczoraj na wszelki wypadek wyciągnąłem z piwnicy rower, a dziś wieczorem odprowadzę auto pod mieszkanie brata, na ulicę Gajową - mówi Przemek, mieszkaniec ulicy Kolistej.
Można spodziewać się także zmian w godzinach otwarcia niewielkich osiedlowych sklepików. Niektórzy drobni przedsiębiorcy cały asortyment zgromadzili na wyższych półkach, inni zdecydowali się na wywóz wszystkich towarów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze