Zapowiadamy rzeczy oczywiste - nie silimy się na głębokie analizy skuteczności i zwycięstw naszych drużyn na wyjazdach. Tak w najmniejszej pigułce dostępnej w aptece będzie wyglądał wrocławski sport w roku 2011. Przynajmniej mamy taką nadzieję.
Wróżąc z fusów wyrzuconych z kubka pozbawionego naparu nie widać niestety przyszłości wrocławskiego sportu. I może to lepiej bo zdecydowanie ciekawiej mile się rozczarować niż czekać na wydarzenia, które nigdy nie będą miały miejsca. Rozpoczynając od tej wielkiej, małej piłki z żołnierzami w podtytule.
Nie łudźmy się, nie liczmy na występy Śląska w europejskich pucharach i odliczanie ile jeszcze punktów do miejsc premiowanych występami w tych rozgrywkach podopiecznym Lenczyka brakuje. Miejmy nadzieję na takie występy wrocławskich piłkarzy, których w najbliższym roku nie musieli wstydzić.
Nadchodzące otwarcie numer 2011 może być triumfem wrocławskiej koszykówki, lecz nie tej spod znaku WKS-u a raczej WKK.
I nie koniecznie chodzi to o sukces sportowy mierzony medalami, pucharami i rzeszą oddanych kibiców bo na to za wcześnie. Tutaj wielkim sukcesem będzie dalsze podążanie wytyczonym kierunkiem pracy z młodzieżą, pracy u podstaw - pracy, która przynosi efekty. Kolejne dyscypliny, które mogą w najbliższym roku stać się jeszcze istotniejszą częścią wrocławskiego sportowego CV to futbol amerykański i baseball. Jak się okazało w minionym roku nie trzeba być prezydentem Obamą by przychodzić na trybuny i z pełnym zrozumieniem obserwować rywalizację The Crew, Devils Wrocław czy baseballistów KSB podczas ich spotkań ligowych.
Sporty "amerykańskie" mają w naszym mieście oddanych kibiców o czym swiadczy ilośc osób obserwujących wrocławskie derby w futbolu amerykańskim. Już pierwsze miesiące roku przyniosą dobre otwarcie dla sportowego Wrocławia, który będzie organizatorem Mistrzostw Polski w Ultimate Fresbee. Kolejna ciekawą inicjatywą będzie otwarcie wrocławskiego WakeParku - nowoczesnego kompleksu przeznaczonego do uprawiania sportów wodnych takich jak: narty wodne czy wakeboarding.
Tak więc tam gdzie rodzą się z chaosu podwaliny wrocławskiego sportu, tam gdzie stadion rośnie jak na drożdżach jest miejsce na nowe dyscypliny sportu - jest też miejsce na tramwaj plus i autobus minus. Miejmy nadzieję, że nadchodzący rok będzie lepszy niż ten, który żegnamy aczkolwiek pożegnanie to miłe bo odchodzące 365 dni nie było w gruncie rzeczy złe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze