Umiaru zabrakło mediom w czasie ponad tygodniowej żałoby narodowej, tak stwierdziła redaktor Janina Paradowska, która spotkała się ze studentami dziennikarstwa, by porozmawiać o dyskursie medialnym w obliczu tragedii pod Smoleńskiem.
Powściągliwości zabrakło dziennikarzom zarówno w sferze mówienia, jak i milczenia - mówiła redaktor Paradowska. O tragedii mówiono zdecydowanie za dużo, co doprowadziło do tego, że przekazy stały się szczątkowe, a czasami nie w pełni wiarygodne. Pojawiły się różne spekulacje, niekiedy popierane szczegółowymi argumentami, na temat przyczyn wypadku.
Podobne odczucia Paradowska miała w stosunku do rozmów, wspomnień o parze prezydenckiej. Lechowi i Marii Kaczyńskim, przypisano atrybut świętości. Zresztą nie tylko im, większość ofiar katastrofy została przedstawiona przez media jako wzór świętości.
W pierwszym tygodniu po katastrofie w sposób naturalny bohaterami stała się para prezydencka, którą zalano takimi warstwami lukru, że po kilku dniach stało się to już nie do zniesienia - mówiła Paradowska.
- W tej chwili nie wiem, czy zmierzamy w kierunku świętości, czy żeby przynajmniej byli błogosławionymi? Znałam dobrze około 50 ludzi, którzy byli na pokładzie samolotu. W pewnym momencie nie mogłam już czytać ich sylwetek, bo odczuwałam wielki dysonans poznawczy. Poszliśmy na łatwiznę i mamy teraz poczet świętych, a nie ludzi – dodała.
Ponadto według publicystki dziennikarzom zabrakło odpowiednich kompetencji, aby opowiadać o żałobie. Aby w czasie tragedii znaleźć właściwe słowa, potrzebna jest wyjątkowa wrażliwość, dobre wykształcenie, znajomość filozofii, etyki oraz poezji.
Na konferencję przybyło wielu studentów, którzy chętnie brali udział w dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze