W fabryce przy Żmigrodzkiej pracuje się, ale... w zwolnionym tempie. Pracownicy wykonują swoje obowiązki bardzo drobiazgowo, pracodawcy grożą - będą zwolnienia.
Strajk włoski w Fagorze trwa już od tygodnia. Nadal nie ma porozumienia. Zarząd co prawda chciał przyjazdu mediatora, ale związkowcy zakwestionowali jego kompetencje. Mówią, że tu potrzeba człowieka od prawa pracy a nie jak chciał zarząd od gospodarki. Wysłali dokumenty do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej i czekają by przyjechał do nich ktoś z Warszawy.
Przypomnijmy, że związkowcy chcą dodatku za staż pracy i podwyżek, które według nich były do tej pory symboliczne.
- Póki co zwolniono jednego z dyrektorów fabryki, który cieszył się sympatią pracowników - mówi Lech Bąk, przewodniczący Solidarności w FagorMastercook. - Czuć też presję menadżerów, którzy mają pretensje do pracowników m.in. o to, że za wolno chodzą po fabryce. Grożą za to zwolnieniami- dodaje.
20 lutego ma się odbyć w Hiszpanii rada nadzorcza, na której być może zapadną nowe decycje dotyczące losów pracowników fabryki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze