Z powodu wybuchu islandzkiego wulkanu i utrzymującego się nad Europą niebezpiecznego pyłu nie tylko ludzie mieli problemy z lataniem. Kłopoty z podróżowaniem dotknęły również zwierzęta.
Do wrocławskiego ZOO z Francji, Holandii i Hiszpanii miały przylecieć lemurki alaotrańskie, gekony liściaste i fodie madagaskarskie.
Ogród zoologiczny miał natomiast opuścić samiec makaka czubatego, który został wyznaczony na przywódcę w grupie tych małp w Zoo Jersey.
W związku z zamknięciem przestrzeni powietrznej w Europie, żaden samolot nie mógł przylecieć ani wylecieć z Wrocławia, więc wszystkie stworzenia nie miały jak dotrzeć do celu.
- Pełni obaw oczekiwaliśmy przywrócenia ruchu lotniczego - mówi Radosław Ratajszczak, dyrektor wrocławskiego ZOO. - Zwierzęta te miały bowiem trafić do nowego pawilonu fauny Madagaskaru. Gdyby pyły wulkaniczne na dłużej zatrzymały samoloty, otwieralibyśmy bez niektórych zwierząt - dodaje.
Na szczęście z wulkanu przestał wydobywać się pył, a zwierzęta bezpiecznie przyleciały. Teraz aklimatyzują się do warunków ich nowego domu.
Przypomnijmy, że otwarcie nowego pawilonu „Madagaskar” zaplanowane jest na 12 maja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze