Jarosław Garbacz: Co zaliczy Pan do największych sukcesów w mijającym roku? Zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury?
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: Ma pan rację, tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 to wielki sukces Wrocławia i jednocześnie wielki, międzynarodowy projekt, który będzie naszym motorem napędowym w promocji i działaniach o charakterze kulturalnym przez kilka lat. Ale oprócz tego sukcesu, mamy dziesiątki mniejszych, ale równie ważnych: nowe przedszkola, szkoły, wyremontowane kamienice, nowy układ drogowy w rejonie Kosmonautów i dziesiątki wyremontowanych ulic, nowy pasaż kupiecki na Psim Polu.
Nie można też nie wymienić dwóch gigantycznych inwestycji: stadionu i Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. To wszystko, o czym mówię, powoduje, że w 2012 roku będziemy zupełnie nowym miastem. Ktoś, kto widział Wrocław kilka lat temu i przyjedzie w przyszłym roku, pewnie będzie miał problem z jego rozpoznaniem.
– Z czegoś jest Pan szczególnie niezadowolony? Czy uważa Pan, że jakiś z projektów lub inwestycji czy pomysłów można było w minionym roku przeprowadzić skuteczniej?
– Zawsze znajdą się takie rzeczy. Pewnie każdą inwestycję – oceniając ją już po jej zakończeniu – można by zrobić lepiej, szybciej czy trochę inaczej. To wynika między innymi z ludzkiej natury. Plany, wizualizacje i nasze wyobrażenia zawsze różnią się nieco od rzeczywistości, stąd też różne oceny.
– Wrocław wyrasta na jedno z najprężniej rozwijających się miast tej części Europy, czemu zawdzięczamy ten sukces?
– Pomysłowi na Wrocław i konsekwencji. A dokładniej to konsekwencji i systematyczności w realizowaniu planów podjętych wiele lat temu. Utworzyliśmy wyspecjalizowaną spółkę: Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która zajęła się kompleksową obsługą biznesu. Najpierw masowo tworzyliśmy miejsca pracy ściągając inwestorów budujących fabryki.
Teraz stawiamy na firmy, których działalność oparta jest na wiedzy. One są źródłem dobrze płatnych, przyszłościowych i niezwykle interesujących zajęć. Koordynujemy współpracę między firmami a uczelniami, aby wzajemnie się wspierały i dawały sobie to, co mają najcenniejsze: ludzi (to uczelnie - firmom) i finanse na badania i patenty (firmy - uczelniom). Dzięki tym posunięciom w ciągu 8 lat budżet Wrocławia wzrósł dwuipółkrotnie, co dało możliwości inwestycyjne, których efekty można zobaczyć w całym mieście.
– Do miasta ściągają studenci, inwestorzy, a mieszkanie we Wrocławiu zaczyna być modne. Odnosimy sukcesy w biznesie, kulturze, sporcie, a wszystko to w czasie, gdy Pan rządzi miastem...
To źródło wielkiej satysfakcji, ale i wielkie zobowiązanie na przyszłość. Cieszy mnie ta moda na Wrocław i mam nadzieję, że działania mojej ekipy w jakimś stopniu się do tego przyczyniły. Gdziekolwiek w Polsce spotykam się z ludźmi słyszę, że Wrocław kojarzy się im z sukcesem. To na pewno przyciąga i pomaga w podkręcaniu tempa rozwoju.
– Ale nie wszystko się udaje według planu.
– Oczywiście, że nie.
– Stadion Miejski miał być dawno skończony, tymczasem wciąż trwają na nim prace. Kiedy w 100 procentach stadion będzie gotowy? Czy ostatnie zamieszanie z brakiem płatności dla jednego z podwykonawców i domaganie się od głównego wykonawcy dodatkowych pieniędzy na zakończenie prac jest problemem, na który znajdziecie rozwiązanie?
– Na stadionie odbyło się już sześć wielkich imprez, każda o innej specyfice, w których wzięło udział ponad 200 tysięcy widzów. Wszystkie się udały, nie wydarzyło się nic złego. Trudno więc nie uznać, że stadion jest już praktycznie gotowy, a mistrzostwa mogłyby się na nim odbyć choćby jutro. Do zrobienia pozostaje – z punktu widzenia całości inwestycji – kilka drobiazgów. Chodzi na przykład o to, by system instalacji elektrycznych z poziomu wystarczającego, podnieść do optymalnego. Pozostaje też dokończenie części parkingu. Nie powiem, że jestem tym zachwycony, bo jak każdy wrocławianin, chciałbym mieć to „z głowy”, ale wierzę, że wykonawca czyli Max Boegel stanie na wysokości zadania i – tym bardziej, że przedstawiciele firmy wielokrotnie to deklarowali – wszystko będzie gotowe w pierwszych miesiącach nowego roku.
– Jak ocenia Pan wprowadzanie w życie programu ITS, który miał przyspieszyć wrocławskie tramwaje. Wciąż jego uruchomienie jest przekładane a tramwaje plus, kursujące po mieście, wcale nie są superszybkie.
– Na razie nie ma mowy o uruchamianiu ITS. W tej chwili tworzona jest infrastruktura, kładzione są kable, wbudowywane sterowniki. Jak Pan pamięta wielokrotnie powtarzałem, że ITS to gigantyczne przedsięwzięcie inwestycyjne, które swoim zasięgiem obejmie praktycznie całe miasto, a całość systemu będzie gotowa w 2013 roku.
Jednocześnie system komputerowy będzie się „uczył” ruchu drogowego w całym mieście, aż przejmie panowanie nad nim i pokieruje światłami na skrzyżowaniach i płynnością przejazdu. Wedle doświadczeń zachodnioeuropejskich miast zajmuje to około 6 miesięcy. Dopiero wtedy będzie można oceniać jak system działa. Nie wiem, czy gdzieś dziennikarze są tak niecierpliwi jak u nas. Tego systemu nie da się zbudować i uruchomić w tydzień, a państwo wciąż tego oczekujecie.
– Niektórzy wrocławianie zarzucają Panu, że wizerunek miasta opiera się na świetnych działaniach PR-owych i marketingu a nie dba się o sprawy i kwestie dotyczące codziennych problemów życia mieszkańców. Mówią: mamy stadion, fontanny, wiele ważnych imprez o międzynarodowym zasięgu, przyciągamy turystów, ale w mieście jest brudno, MPK się spóźnia, a gmina podwyższa teraz podatki.
– Myślę, że pan się myli. To nie wrocławianie, to dziennikarze tak widzą Wrocław! Wrocławianie oczekują wielkich imprez i ważnych inwestycji. Wrocławianie chcieli stadionu, jak rzadko czego. W żadnym innym polskim mieście na mecze ligowe nie przychodzi ponad 42 tysiące widzów. Wrocławianie mają i wielkie oczekiwania, i zwykłe codzienne potrzeby. Jedne i drugie staramy się zaspokajać. Proszę spokojnie sobie usiąść i pomyśleć ilu ważnych inwestycji nie było jeszcze dwa lata temu.
Przykłady? Proszę bardzo: obwodnica śródmiejska za mostem Milenijnym, obwodnica autostradowa, ul. Lotnicza, Kosmonautów, Strzegomska, Borowska, Bardzka, Krakowska, Kamienna i wiele innych, nowe linie tramwajowe, stadion, kilka szkół i przedszkoli. Mogę tak wymieniać bez końca. Uważam, że media mają obowiązek kontrolować i relacjonować naszą pracę, ale też nie powinny wypaczać rzeczywistości. Moją pracę co cztery lata oceniają wrocławianie w trakcie wyborów. To jest najważniejszy, demokratyczny sprawdzian dla osób sprawujących władzę. Myślę, że ten sprawdzian przeszedłem z nienajgorszym wynikiem.
– Wiele inwestycji w mieście przeprowadzona została głównie z myślą o czerwcowych mistrzostwach Europy w piłce nożnej? Czy po Euro tempo inwestowania w infrastrukturę, zwłaszcza komunikacyjną, wyraźnie spadnie?
– Nie. Jeszcze w 2012 roku rozpocznie się budowa obwodnicy Leśnicy i przebudowa układu komunikacyjnego Psiego Pola. Potem przed nami kolejne wyzwania infrastrukturalne: kolej aglomeracyjna, dalsza część obwodnicy śródmiejskiej. Jesteśmy i będziemy największym inwestorem we Wrocławiu, to się nie zmieni. Poza tym Euro było dla wspominanych wcześniej inwestycji pretekstem, ale przecież będą służyć wrocławianom, przez długie lata.
– Euro, czyli tak naprawdę tylko 3 mecze w ciągu 8 dni, to tak wielki impuls dla rozwoju i promocji Wrocławia na przyszłość?
– Proszę się rozejrzeć. Wrocław zmienia się na naszych oczach. Czy pięć lat temu ktokolwiek marzył o nowym stadionie i meczach dla ponad czterdziestotysięcznej publiczności? Kto wierzył, że autostradowa obwodnica wreszcie ruszy? A nowe trasy tramwajów? Dla ludzi to była mrzonka, zresztą taka, jak samo Euro we Wrocławiu. A teraz te marzenia się ziściły, właśnie dzięki organizacji Euro. Te trzy mecze to zwieńczenie wielkiego projektu. W tych dniach na nasze miasto zwrócone będą oczy całego świata. To nieprawdopodobna promocja warta każdego wysiłku i każdych pieniędzy. Jeśli dzięki temu liczba turystów w kolejnych latach wzrośnie o kilkanaście procent, to będą to kolejne miliony złotych we wrocławskiej gospodarce. Naprawdę warto.
– Jak Pan ocenia funkcjonowanie komunikacji miejskiej we Wrocławiu?
– W szkolnej skali na 4. Jest coraz lepiej, ale wciąż mamy wiele do zrobienia. Poprawiamy jakość autobusów i tramwajów, zmieniamy standardy – na przykład klimatyzacja ma z czasem stać się czymś naturalnym. Po raz pierwszy od lat siedemdziesiątych budujemy nowe trasy tramwajowe, równolegle wydzielając torowiska na starych trasach. Budujemy też wspomniany wcześniej Inteligentny System Transportu, który powinien zauważalnie zwiększyć prędkość przejazdową tramwajów. Maksymalnie zwiększyliśmy dostępność do sieci sprzedaży biletów tworząc od podstaw system Urbancard. To wszystko powoduje, że za rok, dwa, ocena powinna być wyższa, choć do celującej wciąż nam daleko.
– Wierzy Pan, że piłkarze Śląska po ponad 30 latach sięgną po upragniony tytuł mistrzów Polski?
– Wierzę. Po raz pierwszy po powrocie Śląska do ekstraklasy tytuł wydaje się w zasięgu ręki. Trzeba mocno trzymać kciuki.
– Czego życzy Pan wrocławianom w nadchodzącym roku?
– Wrocławianie wiedzą, że życzę im jak najlepiej, że chciałbym by każdy kolejny rok był dla nich lepszy od mijającego, by nowe inwestycje ułatwiały im życie, a szczęście i zdrowie nigdy ich nie opuszczały.