Redakcja: Panie Staszku. Ktoś nas oszukał!
Stanisław Szelc: Z tym, że długi weekend jest w tym roku taki krótki?
- Pierwszy w sobotę? Trzeci w poniedziałek? Trochę to mało, zwłaszcza jak sobie przypomnimy, gdy pierwszy był w środę a trzeci w piątek – i długi weekend, z odrobiną urlopu, mógł mieć półtora tygodnia...
- Rzeczywiście trochę rozsmakowaliśmy się ostatnio w dniach wolnych i będzie nam tych kilku dodatkowych dni laby brakowało. Ale nie wolno się załamywać. Za rok będzie lepiej.
- A jak Pan będzie wypoczywał?
- Ja jestem członkiem klasy robotniczej. Kabaret Elita będzie koncertować w Polanicy.
- Ale wie Pan jak dobrze wypocząć?
- Kiedyś przed weekendem mój przyjaciel zadzwonił do mnie i powiedział: Staszek, na Czarnej Górze są świetne warunki śniegowe, może pojedziemy? Zapytałem go wtedy: a nie możemy normalnie upić się w domu? Tak zrobiliśmy i nikt sobie niczego nie połamał. Przecież nie ma nic złego w tym, żeby dorosły mężczyzna wypił litr czy półtorej litra wódki do kolacji. Oczywiście proszę to traktować w kategorii żartu. Ale prawda jest taka, że wypoczywać trzeba indywidualnie. Czasy, gdy wypoczynek był dla nas organizowany na szczęście już minęły.
- I co by Pan polecił?
- Najlepiej wyjechać z miasta. I my odpoczniemy od niego i ono od nas. A tu przyjadą sobie turyści i jeszcze ktoś na nich zarobi.
Jestem wielkim fanem Dolnego Śląska, bo to jest wiele pięknych miejsc. Można się wybrać do Książa, Kliczkowa, tuż za granicą jest Skalne Miasto. Ale i jak ktoś w mieście zostanie to znajdzie przyrodę. Choćby nasz ogród botaniczny. Byłem w ogrodzie w Londynie i powiem, że przy tym wrocławskim, to zwykły, brudny kopciuch. Więc i tu można wypocząć. Ważne, żeby to dobrze zrobić, żeby potem mieć siły do pracy. Bo po to są wolne dni, żeby potem ciężko pracować i się bogacić.
- A tak już zupełnie poważnie. Nie wydaje się Panu, że mamy za dużo tych długich weekendów?
- Są w Europie kraje, gdzie wolnego jest jeszcze więcej, a jakoś z głodu tam nie umierają. Ważne, żeby dobrze pracować jak się już jest w pracy. Żebyśmy wszyscy byli bogatsi. I mieli pieniądze na wypoczywanie.
rozmawiał: Bartłomiej Knapik