Powerbank w niewłaściwym bagażu, kanapka z szynką na drogę i egzotyczna muszla na pamiątkę – pasażerowie wciąż potrafią spakować do walizki przedmioty, które na lotnisku gwarantują spore kłopoty. Zaglądamy do gablotki konfiskat, by sprawdzić, co najczęściej tracimy podczas kontroli na bramkach.
Na wrocławskim lotnisku znajduje się specjalna gablota Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). To właśnie do niej trafiają niektóre dowody na to, że turyści wciąż próbują przywozić z urlopu zakazane pamiątki. Należą do nich fragmenty rafy koralowej, tradycyjne medykamenty azjatyckie czy galanteria (buty, paski, torebki) ze skór krokodyli i węży. Złamanie przepisów Konwencji Waszyngtońskiej (CITES) i przywóz takich rzeczy bez specjalnych pozwoleń to przestępstwo, za które grozi konfiskata towaru oraz kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat.
A co z popularnymi muszelkami znalezionymi podczas spaceru po plaży? - W przypadku muszli nie chodzi o sam fakt, że jest to »muszelka«, ale o jej pochodzenie i gatunek. Zakaz lub obowiązek posiadania dokumentów dotyczy przede wszystkim okazów chronionych, m.in. koralowców, fragmentów rafy koralowej czy muszli gatunków objętych CITES. Takie przedmioty przewożone bez wymaganych zezwoleń mogą zostać zatrzymane przez służby. Dlatego podróżnym rekomendujemy ostrożność i niewywożenie z wakacji elementów rafy, koralowców ani egzotycznych muszli, co do których legalności nie mają pewności - mówi Ewelina Kogut, specjalistka ds. Marketingu i PR na wrocławskim lotnisku.
Pasażerowie muszą pamiętać również o szczególnych przepisach celnych. Osoby podróżujące między UE a Wielką Brytanią obowiązuje całkowity zakaz wwożenia produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym mięsa i nabiału. W praktyce oznacza to, że zwykła kanapka z szynką i serem, przygotowana w domu „na drogę”, może podróżnego bardzo słono kosztować podczas kontroli celnej na Wyspach.
Kluczową kwestią jest też pakowanie elektroniki. Wszelkiego rodzaju powerbanki oraz zapasowe baterie litowo-jonowe (do 100 Wh) wolno przewozić wyłącznie w bagażu podręcznym. Umieszczanie ich w dużej walizce (bagażu rejestrowanym) jest kategorycznie zabronione ze względu na poważne ryzyko samozapłonu w luku bagażowym.
Te przedmioty codziennego użytku trafią do kosza
Co najczęściej ląduje w lotniskowych koszach? W czołówce wrocławskiego portu lotniczego są:
Woda w butelkach. Półlitrowe napoje kupione przed kontrolą nie mają szans na wejście do strefy odlotów. Bezwzględnie obowiązuje limit 100 ml na jedno opakowanie.
Pełnowymiarowe kosmetyki. Szampony, dezodoranty, lakiery do włosów czy pianki do golenia o pojemności 150–200 ml przekraczają dozwolone limity dla kabiny pasażerskiej.
Miód i gęste specjały. Pasztety, dżemy czy miody są traktowane przez procedury bezpieczeństwa jako płyny. Nawet jeśli miód jest całkowicie skrystalizowany i twardy, słoik o pojemności powyżej 100 ml musi obowiązkowo trafić do bagażu rejestrowanego (nadanego do luku).
Służby ochrony regularnie zatrzymują również przedmioty nietypowe, które budzą zaniepokojenie i stanowią zagrożenie w kabinie samolotu. Do najbardziej problematycznych należą:
Militarne gadżety. Breloczki przypominające ostre naboje czy zapalniczki uformowane na kształt granatów są traktowane jako atrapy broni i bezwzględnie konfiskowane.
Narzędzia. Scyzoryki, multitoole (noże wielofunkcyjne), śrubokręty czy klucze płaskie – często noszone przy kluczach z czystego przyzwyczajenia – mogą latać wyłącznie w luku bagażowym.
Kije trekkingowe. Ze względu na ostre, metalowe groty, kije narciarskie i trekkingowe mają absolutny zakaz wstępu na pokład jako bagaż podręczny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze